3a


z historii 2a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 86.

Przypomnienie bogatej i poruszającej historii naszego miasta, czyli obchody 80. rocznicy wywozu kobiet do Auschwitz 

28 kwietnia – dla nas, współczesnych uczniów to zwykły, nic nie znaczący dzień. Gdy jednak cofniemy się 80 lat do tyłu ujrzymy nasze rówieśniczki ale i starsze oraz młodsze kobiety, które skazano na śmierć. To bardzo smutne i wzruszające święto, lecz musimy o nim przypominać, żeby przyszłe pokolenia nie zrobili tego samego błędu co nasi ówcześni wrogowie. 

W uroczystości wzięli udział przedstawiciele wszystkich szkół tarnowskich, w tym nasza klasa, 1LOa oraz sztandar szkolny, prezydent Tarnowa Roman Ciepiela, historycy zajmujący się dokumentacją więźniów Obozu KL Auschwitz oraz same ofiary, które przeżyły transport. To głównie im dziękujemy, że mogliśmy posłuchać o tych wydarzeniach i wyobrazić sobie te straszne czasy. 


z historii 2a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 85.

Czasem warto porozmawiać, czyli Szczepanik finalistą 10. edycji Tarnowskiej Ligi Debatanckiej

Dnia 25 kwietnia uczniowie naszej szkoły jak co roku bardzo licznie wybrali się do Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie, aby oglądać zaciętą dyskusję naszej drużyny, w której w skład wchodziły nasze koleżanki z klasy: Aleksandra Magiera, Natalia Gancarczyk oraz Karolina Kapustka z zespołem IV LO. Niestety w ostatniej potyczce najwyższe podium zajęli nasi przeciwnicy, jednak nie poddajemy się. Dziewczyny aby dojść do finału musiały pokonać ZSEO, ZSP, dwukrotnie ZST oraz III LO, co jest naprawdę ogromnym sukcesem. Trzymamy kciuki, aby w przyszłym roku być może w większym składzie, dziewczyny zdobyły puchar sezonu!

 


 

z historii 2a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 84.

Wielkopostna Zmiana, czyli nasza przygoda z teatrem

27 marca – Międzynarodowy Dzień Teatru

W okresie Wielkiego Postu po raz kolejny i ostatni będzie wystawiona sztuka pod tytułem Zmiana. Była wystawiona już trzy razy: 27 lutego o 18:00 i 7 marca w godzinach 9:00 i 11:00. Warto może przybliżyć, o czym jest ten spektakl, o czym opowiada?

Akcja rozgrywa się w nadmorskim miasteczku, a jej mieszkańcy są bardzo skłóceni ze sobą. Pokazane są tam codzienne i niecodzienne dramaty ludzi, którzy nawzajem siebie nienawidzą i pragną tylko własnego dobra. Wyjątkiem jest postać księdza, który swoimi działaniami próbuje naprawić skłócone miasteczko Słowem Bożym. Występuje motyw tytułowej Zmiany, którą ciężko zrozumieć i zaufać jej. Nie ma jednego zakończenia, ze względu na tak wielość sytuacji, czy wydarzeń, jakie sprawiają, że ludzie się zmieniają na lepsze. W samym spektaklu jest wiele niespodzianek, których nie chcę nadmienić, ze względu na spoilery. 

W samej obsadzie spektaklu jest już 30 osób, włącznie z dwoma osobami technicznymi. Z naszej klasy (2 LOa) w spektaklu występują: Aleksandra Magiera, Monika Gągała, Karolina Kapustka oraz Mateusz Święch.

 

Spektakl ten odnosi się do każdego momentu naszego życia, lecz najbardziej wpasowuje się w obecny Wielki Post. Każdy z nas potrzebuje zmiany w swoim życiu na lepsze i pewnie każdy jej oczekuje. Może pochylając się jeszcze raz i ostatni 27 marca o godzinie 18:00 nad tą opowieścią, dostaniemy wskazówkę, w jaki sposób mamy się zmieniać.

Mateusz Święch


z historii 2a lo tarnowskiego „szczepanika”

Odcinek 83.

Zdalnie o empatii, czyli nasze pożegnanie z lekcjami online

Miało być do 28 lutego, tak zapowiadały władze oświatowe, jednakże ostatecznie okazało się, że już tydzień wcześniej, 21 lutego powróciliśmy do szkoły w wersji stacjonarnej. W lutym jednakże przyszło nam znów uczyć się zdalnie. Były nawet sprawdziany, pytanie i jak zwykle trochę śmiesznych sytuacji.

Pewnego dnia, a konkretnie 11 lutego podczas zdalnych lekcji gościliśmy naszą Panią Pedagog, która zdecydowała się opowiedzieć nam co nieco o empatii.

Zapewne nie każdy wie, że słowo EMPATIA wywodzi się od gr. empátheia i oznacza …’cierpienie’. Jest to wg psychologów zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób (wtedy nazywa się to empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (wówczas mówimy, że to empatia poznawcza). Wciąż zadajemy sobie pytanie: czy ja jestem empatyczna? -y? 

Osoba nieposiadająca zdolności do empatii jest „ślepa” emocjonalnie i nie potrafi ocenić ani dostrzec stanów emocjonalnych innych ludzi… Obyśmy się takich stanów wystrzegali!


Z HISTOrii klasy 2a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 84. 

Bo zawsze powinien być czas na zmiany, czyli o wyborach na samorząd klasowy

Ostatnim razem w artykule na temat samorządu wspominaliśmy o tym, jak dobry szef potrafi dobrze zorganizować i zjednoczyć klasę. Fakt ten się nie zmienia. Dobry prezydent, to dobre państwo. Ale w każdym po czasie muszą nastąpić zmiany, żeby po prostu nie wiało nudą. W tym roku mieliśmy lepszą sytuację jeśli chodzi o wybór przewodniczącego – znaliśmy się o wiele lepiej niż we wrześniu klasy pierwszej.

Nasza była Pani Prezydent potwierdzi, że bycie szefem klasy to niezwykle odpowiedzialna i trudna rola. To nie to samo co w szkole podstawowej, kiedy odpowiedzialność za sprawy klasowe spadała na nauczycieli. Tutaj zajmuje się tym właśnie przewodniczący. Ale nigdy nie robi tego sam – potrzebni są mu współrządzący. Dlatego też przedstawiamy wam cały sztab klasowy, który od 21 września tego roku sprawuje pieczę nad ważnymi i tymi mniej istotnymi sprawami klasowymi. 

 

  • Naszą nową Panią Prezydent, z szokującą przewagą głosów bo aż 22 do 2 dla innych kandydatów została Dominika Czernia. Zdziwiliśmy się tym wynikiem, ponad ⅔ klasy postanowiło oddać na nią głos! Trzymamy kciuki za to aby dobrze poradziła sobie w nowej roli.

 

  • Wiceprzewodniczącymi zostały Karolina KapustkaMonika Gągała, czyli członkinie byłego samorządu. Jak widać, bycie w sejmie może bardzo wciągać!

 

  • Skarbem państwa (w naszym przypadku funduszami klasy 2A) zajmują się od tej pory Aleksandra Magiera oraz Milena Florek

 

  • Sekretarzem i opiekunem naszej strony klasowej, mimo nowego zajęcia, pozostała Dominika Czernia

Mamy nadzieję, że nasz mini sejm dobrze będzie współpracował, a dzięki temu 2A będzie mogła z dnia na dzień się rozwijać i brać udział w ciekawych przedsięwzięciach!


z historii 2A lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 83. 

Wszystko co dobre szybko się kończy (choć może nie będzie tak źle) czyli o rozpoczęciu roku szkolnego 2021/2022

Och… jak to się stało, że dopiero żegnaliśmy się ze sobą i z panem wychowawcą a tu już znów witamy w progach naszej szkoły? Nie mamy pojęcia, ale za to wiemy, że to dzisiaj, pierwszego września rozpoczyna się kolejny, udany, ale na pewno trochę trudniejszy rok, bo w końcu to 2. klasa. Liczymy, że teraz zdalne nas nie dopadną, bo chcielibyśmy spędzić trochę czasu ze sobą i nadrobić zaległości. Jak na razie, wygrywamy z tym choróbskiem. Oby tak dalej. 

Oprócz nowych zeszytów i książek dochodzą nam również… nowi nauczyciele! Mamy nadzieję, że nie będziemy się z nimi nudzić (no i uczyć oczywiście, ale to już mniej ważne ;))


z historii 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 82.

Piękno Bieszczad, czyli Milenki wakacyjne wspomnienia

Podczas minionych wakacji spełniłam jedno z swoich marzeń. Przez tydzień poznawałam uroki Bieszczad. Podczas słonecznych dni pytałam z rybami w przejrzystych wodach Jeziora Solińskiego. Spacerując wieczorami po Zatorze podziwiałam muzyczne talenty ulicznych grajków najbardziej jednak podobały mi się górskie wędrówki. Zdobyłam też najwyższy szczyt w Bieszczadach: Tarnicę. To najwyższy szczyt polskich Bieszczadów i województwa podkarpackiego. Nazwa góry w języku rumuńskim tarnița oznacza ‘siodło, przełęcz’. Wąski, ostry, nieco wydłużony grzbiet góry, z dwoma wyraźnymi wierzchołkami (1346 i 1339 m), wyścielają złomiska skał i zdobią bruzdy naturalnych zagłębień, a także resztki wojennych okopów.

 

Mam nadzieję, że uda mi się w najbliższym czasie jeszcze raz tam wrócić i przeżyć od nowa tę przygodę!

Milena Florek

 


z historii 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 81.

Już za chwilę znów będą wakacje, czyli wspomnienia Marcelinki

WAKACJE – uwielbiam to słowo! Na samą myśl od razu przychodzi do głowy mnóstwo wspomnień, których liczba z każdym kolejnym rokiem rośnie. W naszych głowach istnieje taka wakacyjna szufladka, do której lubimy wracać, zwłaszcza podczas roku szkolnego bądź mrozu za oknem. 

W mojej tegorocznej szufladzie „wakacje 2021” zapisało się kilka danych, przede wszystkim informacja o wyłączonym budziku. Tak! To ten czas, kiedy w końcu nie muszę ustawiać milionów alarmów tylko spokojnie spać… 

Wakacje spędziłam z rodziną i przyjaciółmi, zawsze staram się podarować im ten czas, który umilają nam wspólne wyjazdy. Między innymi byłam w stolicy Austrii. Chciałam wspomnieć o Wiedniu z tego względu, że uwielbiam to miejsce i każdego roku zakochuję się w nim na nowo, a także to okazja to zwiększenia więzi z męską częścią mojego domu, ponieważ zazwyczaj co roku spędzam czas w tym miejscu z tatą oraz bratem, gdzie świetnie się bawimy np. na Wiener Prater, przeogromnym i pełnym atrakcji wesołym miasteczku. Naszą tradycją jest Admiral, z którego wysokości można zobaczyć niemalże cały Wiedeń. Widok ten jest imponujący zwłaszcza wieczorem, kiedy światełka okrywają całe miasto. I pomimo wtop językowych czy ulic pomylonych, najlepiej wspominam to miejsce, ponieważ moim wyznacznikiem udanych wakacji są ulubieni ludzie, dzięki którym każda wakacyjna przygoda staje się jeszcze bardziej kolorowa. 

 

Pamiętajcie o tym wyznaczniku, a za każdym razem w tej szufladzie będą pojawiały się wyłącznie pozytywne wspomnienia…

Marcelina Grzech (choć wcale tak dużo nie grzeszy ;))

 

z historii 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 79.

Wakacyjne rozmyślania Matiasa, czyli o Gdańsku i jego okolicach

Wakacje są czasem odpoczynku od szkoły, zebranie energii, aby móc rozpocząć kolejny rok, pełni ambicji, radosnego podejścia i uśmiechu. Ja ostatni tydzień wakacji spędziłem dość aktywnie, spędzając czas z mamą i siostrą w Gdańsku, gdzie bawiliśmy się, ale głównie uczyliśmy się o historii tego miasta. To miasto jest bardzo wietrzne, lecz nie przeszkodziło nam to zwiedzić tamtejszych atrakcji, takich jak ul. Długa (będąca starym rynkiem tego miasta, lokowanego na prawie lubeckim), Muzeum II wojny światowej, Muzeum Bursztynu, Westerplatte. Przy tej okazji także odwiedziliśmy Półwysep Helski i Hel. 

Dużo dowiedzieliśmy się o tym mieście, czyli o jego początkach, potem o II wojnie światowej i o tym, w jaki sposób bronili się żołnierze na Westerplatte i że 7 września nasz rodak, uczeń tarnowskiego II Gimnazjum, major Sucharski oficjalnie poddał się po długiej i bohaterskiej obronie tego miejsca. 

Na własne oczy w Muzeum II wojny światowej ujrzeliśmy prawdziwe okropieństwo tego rozległego konfliktu i politycznych gierkach ówczesnych dyktatorów. W Muzeum Bursztynu, przyjrzeliśmy się temu niezwykłemu surowcowi, nazywanemu także często bałtyckim złotem. Przewodnik informował nas o jego właściwościach i wielu ciekawostkach.

Mateusz Święch


z historii 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 78.

W Krainie Tysiąca Jezior, czyli jeszcze raz Gabrysia pisze o wakacjach…

W tym roku w czasie wyczekiwanych przeze mnie wakacji odwiedziłam „Krainę Tysiąca Jezior”, a dokładnie stolice Warmii i Mazur – Olsztyn. Nie bez powodu ktoś nadał tę nazwę wspomnianemu rejonowi. Znajduje się tam aż 2 tysiące jezior, a w Olsztynie 15! Ja najwięcej czasu spędzałam nad jeziorem Ukiel, na plaży miejskiej. Obowiązkowo musiałam zajrzeć na bardziej dzikie tereny jezior (bo czym byłyby moje wakacje bez obcowania z naturą), ale w tym roku pochłonęły mnie wydarzenia odbywające się na plaży blisko miasta. Muszę wspomnieć o niesamowitej atmosferze, która panowała nad jeziorem każdego wieczoru przez trzy dni. Zorganizowany został festiwal muzyki i „zielonego” stylu życia – Olsztyn Green Festiwal. Oprócz świetnej muzyki dużym wrażeniem były inne atrakcje. Te wakacje były zdecydowanie oderwaniem od codzienności, jednak powrót do niej razem z moimi rówieśnikami i dzięki nim również daje mi pozytywne odczucia.

Gabrysia Forajter


Z HISTORII 1A LO TARNOWSKIEGO „SZCZEPANIKA”

 

Odcinek 77.

Gabi w gazecie, czyli rzecz o wakacjach bez szkoły i pracy

W lipcowym wydaniu „Wiadomości Parafii Katedralnej” pojawił się tekst naszej koleżanki Gabrysi dotyczący różnych form spędzania wakacji.

Po długim, ciężkim i pełnym niespodzianek roku nadszedł czas na odpoczynek. Wolne od szkoły, uczelni, pracy. Od codziennego zamieszania i głowy pełnej obowiązków. Piękna pogoda i więcej czasu dla siebie – brzmi naprawdę dobrze. Niektórzy mają już plany na wakacje, ustalone wyjazdy z rodziną czy przyjaciółmi, inni natomiast nie mają żadnej koncepcji i będą żyć chwilą. Każdy z tych sposobów spędzania czasu wolnego jest dobry o ile będziemy pamiętać o Bogu…

Gabrysia Forajter

✟✟✟


Z HISTORII 1A LO TARNOWSKIEGO „SZCZEPANIKA”

 

Odcinek 76.

Z rozmyślań Ksymeny, czyli czym było nauczanie zdalne, hybrydowe, a czym tradycyjne…

Gdy zapadła decyzja o tym jak wrócimy do szkoły na „nauczanie hybrydowe”, raptem na kilka tygodni i to przed końcem roku, od razu pomyślałam, że jest to trochę bez sensu. Racja, niby w ciągu tego czasu moglibyśmy się czegoś nauczyć na krótszą metę, może poprawić sobie kilka ocen, ale wczesne wstawanie wcale mi się nie uśmiechało. 

Patrząc wstecz zauważam jednak, iż kontakt z nauczycielami i klasą (a po części może nawet z samą sobą), który był zerwany poprzez „zdalne”, wydawał się w dobry sposób odnowić, chociaż wycieczka do Zakopanego mogła być przyczyną szybkiego zżycia się wszystkich. Wtedy dni mijały szybko i nie zawsze na nauce, często wychodziliśmy do parków na lekcjach. Do tego coraz cieplejsze temperatury zwracały nasz wzrok w stronę nadchodzących wakacji. Choć były też czasy, kiedy lekcje dłużyły się niemiłosiernie. Czasem nawet wybiegaliśmy do przodu z materiałem, ponieważ skończyliśmy go już na nauce zdalnej, za którą chyba nikt wtedy nie tęsknił. Ciągle byliśmy wtedy zamknięci w domach i przykuci do komputera oraz lekcji, z których rzadko kiedy coś wynieśliśmy.

Reflektując teraz, już po zakończeniu szkoły, uważam, że może decyzja powrotu do szkół na kilka tygodni nie była najmądrzejsza, ale pomogła się znów połączyć ze szkołą, a co ważniejsze z ludźmi ze szkolnego otoczenia, zwłaszcza własną klasą.

Ksymena Batko


z historii 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 75.

Refleksje Mateusza, czyli jaka była pierwsza klasa

 

Pierwsza klasa zawsze jest najtrudniejsza – tym bardziej, gdy nie wiesz, kim są ludzie, których poznasz w liceum. W tym krótkim tekście przedstawię, jak to wyglądało u mnie… 

Nie mieliśmy ze sobą dużej styczności, ponieważ zamknęli nas na zdalnym po miesiącu uczęszczania stacjonarnego do szkoły. Na szczęście udało nam się wywalczyć tygodniową wycieczkę do Zakopanego, gdzie mogliśmy się lepiej poznać i zintegrować. To była prawdziwa terapia szokowa dla wszystkich, którzy znaleźli się na tej wycieczce. Okazało się wtedy, jak ta klasa jest porywcza i wybuchowa. 

Każda osoba jest inna w klasie, ma inny charakter, usposobienie, a na samym początku wycieczki zrobiły się grupki, oddzielone od siebie, dwie w ciągłej wrogości do siebie, trzecia raczej patrzyła na wszystko z boku i postanowiła się po prostu świetnie bawić. Z perspektywy czasu, widzę jak ta polaryzacja była wielka i że malutkimi kroczkami, lecz jednak, powoli zanika i klasa jest coraz bardziej zgrana, mimo wybuchowych mieszanek różnorakich temperamentów i wiele różnych czynników, sprawiających, że między nami tworzą się sprzeczki (choć w pewnych przypadkach słowo “sprzeczki” jest ogromnym zdrobnieniem). 

Mam szczerą nadzieję, że w najbliższych miesiącach i latach, uda nam się stworzyć zgraną klasę, z którą łatwiej byłoby przebrnąć przez wszystkie przeszkody w szkole…

Mateusz Święch

 

 


z historii 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 74.

Kanikuły czas zacząć, czyli jak to było na zakończeniu długiego i męczącego zdalnego roku szkolnego

25 czerwca nadszedł tak długo oczekiwany przez nas dzień: czas zakończenia roku szkolnego i nauki w klasie ILO. Całe szczęście zdaliśmy wszyscy, 35 osób bez żadnych poprawek.

Mogliśmy pochwalić się następującymi osiągnięciami:

  • średnia ocen klasy to 4.23
  • aż 5 osób uzyskało świadectwo z wyróżnieniem
  • frekwencja klasy wyniosła 95.56% – to było 1. miejsce w szkole! (5 osób w klasie miało 100% przez cały rok, gratulujemy tak chętnego chodzenia do szczepanika! )

Inne nasze działania to: redagowanie podstrony klasowej, współpraca z redakcją: „Wiadomości Parafii Katedralnej” oraz z gazetką „Vide Supra!”, współpraca z „Telektroskopem” oraz Szkolnym Radiowęzłem „Panika”, nagranie  filmu w ramach projektu „Pokażcie nam swoją małą ALMA MATER” oraz przygotowanie albumu o szkole, przygotowanie filmu „Szczepanikowe Jumanji” z okazji Dnia Patrona Szkoły, udział w Szkolnej Lidze Debatanckiej…

Uczestnictwo w konkursach:

  • XI edycja Ogólnopolskiego Konkursu „Pokażcie nam swoją małą Alma Mater” – Warszawa, 2 miejsce (cała klasa).
  • 66. Ogólnopolski Konkurs Recytatorski – Tuchów, w trakcie (Monika Gągała, Natalia Gancarczyk)
  • „Największa miłość to Polska” – konkurs poświęcony Prymasowi Tysiąclecia (Kacper Gajda, udział)
  • Powiatowy Konkurs Wiedzy Historycznej – Tarnów (Paweł Żyrkowski – 2. miejsce, Mateusz Święch, Tomasz Tokarski – udział).
  • Konkurs Piosenki Angielskiej – Katarzyna Drozd, udział
  • Konkurs Wiedzy o Australii – Weronika Górka, udział

Msza święta odbyła się o godzinie 9, później spotkanie z naszym wychowawcą w klasie (ostatni raz w tym roku szkolnym, będziemy tęsknić osiemnastko💖), wręczenie świadectw i wspólne życzenia oraz pamiątkowa fotografia.

⊱ ────── 📘🤓 ────── ⊰

⊱ ────── 📘🤓 ────── ⊰

 

Wychowawca radził nam, abyśmy „na świadectwach wzbici w radość odlecieli na zasłużone wakacje”. I tak się stało…

 


z historii 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 73.

„Przystań w sieci” czyli udział w projekcie dotyczącym fake newsów ale nie tylko

Wg definicji słownikowej fake news to nieprawdziwa lub (celowo) częściowo nieprawdziwa wiadomość, często o charakterze sensacyjnym, publikowana w mediach z intencją wprowadzenia odbiorców w błąd w celu osiągnięcia korzyści finansowych, politycznych lub prestiżowych… Poważnie zabrzmi, kiedy napiszemy, że fałszywe wiadomości mogą być elementem dezinformacji w ramach wojny hybrydowej…

Nasza szkoła włączyła się w realizację programu edukacyjnego „Przystań w sieci” który powstał z m.in. inicjatywy Instytutu Naukowego NASK i Facebooka a objęty był honorowym patronatem Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego. Była to odpowiedz na określone przez MEN priorytety., m.in. „bezpieczne oraz efektywne korzystanie z narzędzi cyfrowych podczas kształcenia na odległość”. Warto pamiętać, że w dobie fake newsów i publikowania niesprawdzonych informacji umiejętność ich rozpoznawania jest cechą chroniącą młodych ludzi przed wprowadzeniem w błąd, czy nawet staniem się ofiarą manipulacji. Opiekę nad programem objęła pani pedagog M. Zabiega, a wśród uczestników znalazł się m.in. Mateusz.


z historii 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 72.

Spektakl, czyli mała próba naszych aktorskich możliwości

W dniach 13 i 20 czerwca 2021 r. na deskach sceny w Auli Jana Pawła II wystawiony został spektakl zatytułowany „Jeszcze tej nocy”, który przygotowała grupa teatralna działająca przy Parafii Katedralnej w oparciu o scenariusz Marcina Kobierskiego w reżyserii ks. Daniela Świątka. Wśród młodych aktorów tworzących tę grupę były także uczennice naszej klasy – Natalia Gancarczyk, Monika Gągała oraz Karolina Kapustka. Gratulujemy, zagrałyście śpiewająco!

»»————- 🎭 ————-««

 

»»————- 🎭 ————-««

Bohaterami sztuki są uczestnicy autokarowej pielgrzymki do Fatimy, którzy po drodze trafiają na nocleg do „bardzo dziwnego” pensjonatu…


z historii 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 71.

Integracja na wesoło, czyli nasze ognisko na Kantorii

22 czerwca zorganizowaliśmy sobie ognisko klasowe. Każdy, kto na nim się zjawił, wie, że było nieziemsko. Miejsce było wyjątkowe: Camping nr 202 na Kantorii, w niedalekiej odległości od tarnowskiego basenu oraz od Parku Strzeleckiego. Może niezbyt sprzyjała nam aura pogodowa: początkowo było baaardzo, ale to bardzo gorąco, potem niestety przyszła burza i musieliśmy (w części) się przenieść do ogródka jednej z naszych koleżanek. Ale dzięki takim przygodom stają się one jeszcze bardziej wyjątkowe. A tu przedstawiamy wam kilka fotek z tej długo wyczekiwanej, niemalże wakacyjnej integracji.

 


z historii 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 70.

Media o nas, czyli warto chwalić się naszym wyjazdem

W czerwcowym numerze magazynu „Miasto i Ludzie” ukazał się artykuł o naszym wyjeździe do Zakopanego. Nasz wychowawca wręczył nam także pamiątkowe dyplomy uczestnictwa. Ach, szkoda, że teraz, kiedy zrobiło się ciepło, nie jesteśmy w stolicy Tatr!

Nasi uczniowie przygotowali film prezentujący specyfikę szkoły i klasy oraz pamiątkowy album ilustrujący ich dokonania. Jury konkursowe spośród 478 fantastycznie opowiedzianych małych ojczyzn nagrodziło m.in. tarnowską szkołę, której przedstawiciele za zajęcie 2. miejsca w nagrodę mogli w dniach 16-22 maja zwiedzić Zakopane i jego okolice. Jeszcze pobrzmiewa nam w pamięci hymn: „Klasa 1A wychowawcę ma…”

 


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 69.

Długie oczekiwanie, czyli o wręczeniu nagród Powiatowego Konkursu Wiedzy Historycznej

W auli ZSOiT im. Jana Szczepanika przy ul;. Brodzińskiego 21 czerwca wręczono nagrody w konkursie, jaki odbył się w formie zdalnej w marcu br. Był to finał XVI Powiatowego Konkursu Wiedzy Historycznej pn. „Udział ludności Ziemi Tarnowskiej w powstaniu styczniowym. Od styczniowej insurekcji do odrodzenia Rzeczypospolitej w 1918 r.” – edycja 2021 przygotowanego przez Tarnowski Oddział PTTK i Szkołę Szczepanika w Tarnowie. Po napisaniu 45-pytaniowego testu wiedzy dotyczącego udziału ziemi tarnowskiej w powstaniu 1863 r., roli tarnowian w odzyskaniu niepodległości oraz postaci Franciszka Habury (1843-1921) najwięcej punktów uzyskali i zajęli najwyższe lokaty następujący uczniowie:

  • 1. miejsce – Kacper Jedynak, uczeń kl. 2 a XVI LO w Tarnowie,
  • 2. miejsce – Paweł Żyrkowski, uczeń kl. 1 a XIV LO w Tarnowie,
  • 3. miejsce – Maksymilian Krempa, uczeń kl. 3 c CKZiU w Tuchowie.

Z naszej klasy w tym konkursie udział wzięli także Tomasz Tokarski i Mateusz Święch. Wręczenie nagród i dyplomów odbyło się w auli ZSOiT im. Jana Szczepanika w Tarnowie przy ul. Brodzińskiego 9 – a nagrody przygotowane przez PTTK, Szkołę i Fundację im. Jana Szczepanika oraz powiat tarnowski wręczali: Barbara Jarocka – prezes tarnowskiego oddziału PTTK, Sławomir Sus – dyrektor Szkoły Szczepanika oraz organizatorzy Mieczysław Czosnyka i Wojciech Sypek. Zwycięzcom, wszystkim uczestnikom i ich Opiekunom serdecznie dziękujemy za udział i przygotowanie, zapraszamy do współpracy w kolejnym roku.

Mieczysław Czosnyka

 

 


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 68.

14 czerwca, czyli smutna data w historii miasta Tarnowa

14 czerwca 1940 r. 728 więźniów tarnowskiego więzienia zostało w godzinach porannych przeprowadzonych ulicami miasta na boczną rampę kolejową, a stamtąd pociągiem przewieziono ich do nowo utworzonego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz w Oświęcimiu. Nie mieli świadomości, jak wielka spotkała ich tragedia. Był to początek masowych mordów Polaków i Żydów w tym obozie. W tym roku minęła 81. rocznica tego wydarzenia. Jako klasa uczestniczyliśmy wraz z kl. 2ag i pocztem sztandarowym (z naszym udziałem!) w uroczystościach pod pomnikiem na Placu KL Auschwitz, gdzie odbywały się główne uroczystości o godz. 10:00. Z kolei nasz wychowawca przemawiał do zgromadzonych na peronie PKP, gdzie znajduje się pomnik z wyrytymi nazwiskami wszystkich uczestników I Transportu. Warto uczyć się historii, zwłaszcza trudnej, po to aby taka tragedia nie wydarzyła się już nigdy więcej!

 


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 67.

Człowiek – Orkiestra, czyli niezwykłe spotkanie z panem Ryszardem Lisem

10 czerwca na zaproszenie naszego Wychowawcy odwiedził nas pan Ryszard Lis. To Człowiek – Orkiestra, pasjonat mediów, niezwykłych historii, emerytowany nauczyciel, który dawniej uczył w naszej szkole WF-u, a potem po latach podstaw dziennikarstwa. Gość opowiadał nam o swoich pasjach, o wykonywanych w życiu niemalże 20 zawodach, o pisaniu – dawniej tym dziennikarskim, a teraz w postaci wspomnień, wierszy i opowiadań. Była to także lekcja historii o jakże ważnym dla historii Tarnowa wydarzeniu, jakim był I Transport więźniów z Tarnowa do KL Auschwitz. Pan R. Lis pełni funkcję przewodniczącego Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem – Pamięć o KL Auschwitz w Tarnowie. Słuchaliśmy tych opowieści z zapartym tchem…

 

Chcicelibyśmy Was także zaprosić do odsłuchania audycji wykonanej przez naszą klasę oraz 2Ag, puszczonej na korytarzach szkolnych dnia 14 czerwca – rocznicy I Transportu więźniów z Tarnowa do KL Auschwitz. Wystąpił w niej również pan Ryszard. Pamiętajmy o często zapominanych, a tak ważnych datach!


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 66.

„Panika”, czyli nasze bliskie spotkanie ze Szkolnym Radiowęzłem

25 maja to dla nas istotna data, gdyż wtedy 6-osobowa grupa z naszej klasy, w której skład wchodzi: Aleksandra Magiera, Dominika Czernia, Katarzyna Surowiec, Mateusz Święch, Marcelina Grzech, Monika Gągała i Wanesa Onak, przejęła Szkolny Radiowęzeł „Panika”. Już od tego czasu nagraliśmy wiele ogłoszeń, a także na nasze konto wpadło kilka większych audycji m.in. z okazji pierwszego wywozu z Tarnowa do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, czy Tarnów – pierwsze niepodległe. Jest to dla nas niezmiernie wielki zaszczyt, że możemy przejąć obowiązek puszczania muzyki na przerwach dla społeczności szkoły im. Jana Szczepanika. Nie mamy dużego doświadczenia, ale wkładamy wiele sił w naukę tworzenia coraz to lepszych audycji. Zawsze możemy liczyć na pomoc dziewczyn z klasy 2A LO, które razem z nami prowadzą radiowęzeł. Od początku w naszych głowach zrodziło się wiele pomysłów, niektóre z nich już nawet funkcjonują. Wspólnie założyliśmy instagrama radiowęzła, gdzie uczniowie mogą pisać propozycje piosenek które chcą usłyszeć na przerwach. Mimo tego, że często spotykamy się z krytyką, wciąż wkładamy dużo serca w to, co robimy.

 

Monika Gągała

Aleksandra Magiera


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 65.

Co nasza klasa zdziałała przez cały rok, czyli zebranie Samorządu Uczniowskiego

7 czerwca w auli szkolnej odbyło się Zebranie Sprawozdawcze SU, w którym uczestniczyli przedstawiciele dyrekcji, władz SU oraz reprezentacje wszystkich klas. 

W mijającym roku pracowaliśmy w składzie:

  • Przewodnicząca: Karolina Kapustka
  • Zastępca przewodniczącej: Monika Gągała
  • Skarbniki: Natalia Gancarczyk oraz Angelika Nykiel
  • Sekretarz strony profilowej: Dominika Czernia

Podczas zebrania każda klasa referowała sprawozdania, które obejmowały 2 semestr. Naszą klasę reprezentowały Karolina i Dominika.

 


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 64.

Daria, czyli nasza nowa koleżanka, która postanowiła przenieść się do naszej klasy

Jest nas 35. W ostatnim miesiącu nauki dołączyła do nas nowa koleżanka Daria, która dotąd uczęszczała do klasy o profilu kreowania odzieży.

Jak sama powiedziała: „Chociaż przepisałam się pod koniec pierwszej klasy, to bardzo szybko zżyłam się z nową klasą. Uwielbiam tę klasę i na lepszą nie mogłam trafić, mimo, że nie zawsze są idealni. Gdy trzeba pomóc, to są do dyspozycji. Są po prostu cudowni!”

Jakże nam miło wspólnie tworzyć tę niesamowitą atmosferę 35 osób!

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

 

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 63.

Warsztaty wychowawcze, czyli o tym, jak mądrze i uważnie używać internetu

1 czerwca, zgodnie z zaleceniami ministerstwa, pamiętając o tym, że to Dzień Dziecka, w naszej szkole zorganizowano warsztaty wychowawcze ph. „WPŁYW SOCIAL MEDIÓW NA ZDROWIE I ŻYCIE MŁODZIEŻY”, dotyczące niebezpieczeństwa bezmyślnego korzystania z internetu. Tego dnia spotkaliśmy się wszyscy w sali nr 18 i zmierzaliśmy się z pytaniami: Czy media społecznościowe sterują mózg, wpływają na poczucie wartości i tożsamości młodych ludzi? Czy użytkownik social mediów nie stał się czasem „produktem na sprzedaż” w rękach gigantów informatycznych? Co broni, a co neguje tę tezę? 

 

Nie zabrakło też refleksji na wstrząsający dylemat: za pomocą jakich mechanizmów social media wpędzają nastolatków w depresje oraz dlaczego dzieci i nastolatkowie wytwarzają intymne materiały i wrzucają je do sieci? Pomocny okazał się film pt. Dylemat społeczny. (Polecamy: https://www.cda.pl/video/88363744d).


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 62.

Rok szkolny w piżamie, czyli jak podobała nam się nauka zdalna?

Nasz klasowy kolega postanowił napisać po raz kolejny do miesięcznika „Wiadomości Parafii Katedralnej” i jego artykuł ukazał się w czerwcowym numerze…

Jest czerwiec, przebywam w domu i tak sobie rozmyślam, jak minął  mi, moim kolegom i koleżankom  ten rok szkolny. Był on niezwykły i na długo pozostanie w naszej pamięci. Nigdy w historii polskiego szkolnictwa nie było jeszcze takiej sytuacji, kiedy prawie osiem miesięcy uczniowie i studenci spędzili na nauce zdalnej przed monitorem komputera, a nie jak to zawsze bywało w szkolnej ławie.

Wszyscy znaleźliśmy się w nowej sytuacji, która zmusiła nas do przeorganizowania naszego trybu życia. Było to dla nas nowe i musieliśmy się w tym odnaleźć. Jak radziliśmy sobie w nowej rzeczywistości? Czy nasza nauka była dobra? Może jednak poszliśmy„na łatwiznę” i ten rok zaliczymy do straconego dla naszej edukacji? Te i inne pytania nasuwają się, gdyż już za parę tygodni rozpoczną się wakacje, tak długo oczekiwane jak w poprzednich latach. Czy będziemy je spędzać w taki sposób, jak spędzaliśmy je dwa, trzy lata temu? Czy docenimy ten czas?

Dawid

 


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 61.

Z dziennika Kasi – cz. 7, czyli Coś się kończy, coś zaczyna!

22 maja 2021 rok

Chyba pierwszy raz byłam smutna.. Nie chciałam wracać do domu. Jednak doszłam do wniosku, że coś się kończy, a coś zaczyna. Taka kolej rzeczy. Jedyne, co podnosiło mnie na duchu, to WSPOMNIENIA, które zostaną na zawsze w mojej pamięci. Po śniadaniu, wpakowaliśmy bagaże do autokaru i zrobiliśmy sobie (niestety) OSTATNIE wspólne zdjęcie przed hotelem z obsługą. Około godziny dziesiątej ruszyliśmy… Już nie byliśmy tak szczęśliwi, jak siedem dni temu, ale myślę, że to dobry znak, ponieważ to oznacza, że była udana wycieczka! W Tarnowie odebrali mnie rodzice, którym powiedziałam tylko jedno: „DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO”! 

 

Chciałabym podkreślić, że jestem bardzo wdzięczna przede wszystkim Rodzicom, że pozwolili mi pojechać na wycieczkę do Zakopanego. Jestem świadoma, że codziennie martwili się, ale również i cieszyli się z mojego szczęścia. Następnie podziękowania kieruję naszemu wychowawcy, Panu Profesorowi Mieczysławowi Czosnyce, który zawsze nas wspiera i jest przy nas, nie tylko w tych dobrych chwilach, ale przede wszystkim podczas naszych licznych słabościach i upadkach. Przekonałam się, że zawsze Pan próbuje ukazać nam „problem” z innej perspektywy i dążyć do jego rozwiązania. To dzięki Panu tak naprawdę mieliśmy przyjemność przebywać siedem dni w stolicy Tatr. Pragnę podziękować naszym pozostałym dwóm opiekunom: Panu Profesorowi Wojciechowi Sypkowi oraz Łukaszowi Zachowi. Dzięki Panom, atmosfera była cudowna i niezapomniana oraz Panowie sprawili, że nasza klasa mogła się bardziej zintegrować i poznać. Nie mogłabym zapomnieć też o Was, kochani koledzy i koleżanki… Jestem bardzo szczęśliwa, że wybrałam tę szkołę, ponieważ poznałam wspaniałych ludzi. Codziennie uczyliśmy się razem czegoś nowego, mogliśmy rozwiązać wspólnie problemy, a co najważniejsze zbliżyć się do siebie!

DZIĘKUJĘ!

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

 

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 60.

Z dziennika Kasi – cz. 6, czyli Zakochałam się w pięknie polskich gór…

21 maja 2021 rok

To już dziś! Nie mogłam się doczekać dnia, kiedy będę podziwiać widoki Tatr i |Zakopanego z Gubałówki! Od rana dręczyłam koleżankę, aby zrobiła mi warkoczyki przed śniadaniem.. Wyszły jej cudowne. Kiedy dochodziła godzina ósma, sprawdziłyśmy pogodę i zapowiadało się piękne słoneczko. Odetchnęłyśmy z ulgą i poszłyśmy w kierunku jadalni. Po śniadaniu zaczęliśmy się organizować na dzisiejszą wycieczkę. Prowizorycznie spakowałam do plecaka płaszcz przeciwdeszczowy i ubrałam czapkę z daszkiem. Zamknęłam drzwi i szłam na zbiórkę, aż nagle, przypomniałam sobie o okularach przeciwsłonecznych. Pomyślałam: „Nie no, nie mogę mieć zmarszczek w wieku szesnastu lat!” i się wróciłam, Założyłam je i ruszyliśmy.

 

Po ok. 2 godzinach uroczą  kolejką górską wyjeżdżaliśmy już na szczyt. Moje pierwsze słowa wypowiedziane na górze to: „O nie wierzę! Jak tu jest cudownie!”. Widok mnie tak  urzekł, że zaparł mi dech w piersiach i przez chwilę oderwałam się od rzeczywistości. Pomyślałam: „Ja tu chcę zostać na zawsze, tu jest moje miejsce, czuję się tutaj, jak ryba w wodzie!”. Pogoda nam się sprawdziła, słońce tak dogrzewało, że żałowałam, że nie miałam w tamtej chwili spodenek. Czyste niebo, bez żadnej chmury jeszcze bardziej sprawiło, że krajobraz polskich gór ukazał swe prawdziwe piękno. Od razu zaczęliśmy robić zdjęcia i dzwonić do rodziny, aby i oni choć troszkę  zasmakowali górskiego klimatu. Po tym mieliśmy czas dla siebie, mogliśmy kupić sobie pamiątki lub po prostu, usiąść na ławce i podziwiać piękno natury – i  ja tak właśnie zrobiłam.

 

Minęło kilka godzin, po czym ruszyliśmy dalej. Spacerowaliśmy, zdobywaliśmy cenne informacje na temat szlaków w Tatrach. Myślę, że jest to ważne na przyszłość. Po chwili zdecydowaliśmy, że musimy wracać. A niestety, że był to ostatni cały dzień spędzony w Zakopanem, poszliśmy na Krupówki, aby kupić do domu oscypki. Zamówienie złożyłam u naszej cudownej pani, która dokształciła nas, co do górskich wyrobów. „Oscypki kupione, magnes kupiony, no ale co dla mnie? Przecież muszę mieć jakąś pamiątkę po wycieczce”. Razem z koleżankami chodziłyśmy po straganach i myślałyśmy, co by można było kupić. Niespodziewanie, w oczy wpadła mi piękna, drewniana bransoletka, która oddawała klimat tego terenu. Nie zastanawiając się, kupiłam ją. Kiedy się już zbieraliśmy do hotelu, moją  uwagę przykuły słynne „bambosze”, które stały na półce, na jednym ze straganów. Z uśmiechem poszłam je zmierzyć, ponieważ pomyślałam, że jest to dobry pomysł na pamiątkę. „Przede wszystkim będą praktyczne” – pomyślałam. Jestem osobą, której praktycznie zawsze jest zimno i wiedziałam, że to jest dobry znak na taki zakup.

 

Po powrocie do hotelu i zjedzeniu obiadokolacji poszliśmy do altany, w której pogłębiliśmy się w refleksji nad naszym pobytem w Zakopanem, a właściwie już końcówką… Było mi smutno, gdyż wiedziałam, że jutro o tej porze będę już w domu. U każdego widziałam smutek, ale dalej chcieliśmy, a może raczej próbowaliśmy się cieszyć chwilą. Od razu włączyliśmy muzykę i zaczęliśmy tańczyć. Po powrocie do pokojów, razem z dziewczynami uznałyśmy, że skoro jutro jedziemy do domu , to dziś nie będziemy spać i tak zrobiłyśmy. Przyznam, że nigdy nie widziałam tak pięknego wschodu słońca, wybijającego się spod szczytów polskich gór! 

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

 

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 59.

Z dziennika Kasi – cz. 5, czyli Ciemno, jak w jaskini…

20 maja 2021 rok

Kiedy się obudziłam, spojrzałam na godzinę i w telefonie zobaczyłam, że dziś jest już 19 maja. Pomyślałam sobie: „jejku już pięć dni spędzam czas w Zakopanem, ale leci”. Po dłuższej chwili leżenia, postanowiłam wstać i przygotować się do śniadania. „Jakie mamy dziś plany” – zapytała koleżanka, a nasz opiekun odpowiedział: „Będziemy dziś zwiedzać Dolinę ku Dziurze i ciekawą jaskinię”. Minęło kilkanaście minut i po spożyciu posiłku poszliśmy się organizować na wycieczkę. 

Ok. 9:15 razem z Panią przewodnik ruszyliśmy spacerem Drogą pod Reglami do tejże Doliny. To jest niesamowite, że gdziekolwiek  spojrzałam, otaczały mnie góry, w których się zakochałam. Ich widok wprawiał mnie w bardzo pozytywny nastrój. Po paru godzinach spędzonych w Tatrzańskim Parku Narodowym, dotarliśmy do jaskini, tzw. dziury i z ekscytacją weszliśmy do środka, ponieważ chcieliśmy zobaczyć, co tam się znajduje. Przed nami spływał mały strumyk wody, ale nic więcej nie mogłam zobaczyć, ponieważ było bardzo ciemno, co dodawało aury tajemniczości. Kiedy wracaliśmy, Pani przewodnik opowiadała nam, jaka roślinność występuje w TPN oraz jakich zwierząt możemy się spodziewać. Z koleżanką z chichotem zażartowałyśmy, że chcemy spotkać niedźwiedzia, ale potem uznałyśmy, że gdyby w realu ukazało nam się takie zwierzę zza drzew, to byłybyśmy już w Tarnowie.

 

Po zwiedzaniu Doliny oraz Parku chcieliśmy wykorzystać pogodę, która dopisywała tego dnia i odwiedzić Stary Cmentarz. Przed wejściem w bramę, opiekunowie opowiedzieli nam krótką historię o tym miejscu. Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem (nazywany też Starym Cmentarzem) to  pierwszy zakopiański cmentarz założony 2 poł. XIX w. przez pierwszego proboszcza zakopiańskiego, ks. Józefa Stolarczyka. Powstał w 1851 r. przy istniejącym już wcześniej i rozbudowywanym kościele pw. św. Klemensa. Nazwa cmentarza pochodzi od nazwiska darczyńcy ziemi, na której jest zlokalizowany, Jana Pęksy. W gwarze góralskiej brzyz (deminutivum brzyzek) oznacza ‘urwisko nad potokiem’. Ciekawe jest to, że znajduje się około 500 grobów, w tym 250 osób znanych i zasłużonych.

Zatrzymaliśmy się nad paroma i nasi opiekunowie pokrótce opowiedzieli nam ich życiorys. Zwróciłam uwagę np. na grób Kornela Makuszyńskiego. Pisarz ten ur. 8 stycznia 1884 r. w Stryju, a zm. 31 lipca 1953 r. w Zakopanem. Był także poetą, felietonistą i publicystą; pełnił rolę członka Polskiej Akademii Literatury. Przed II wojną światową należał do z najpoczytniejszych i najbardziej popularnych polskich twórców. To niesamowite, że miałam okazję odwiedzić Jego grób i bardziej poznać Jego zasługi.

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

Również, w pamięci został mi symboliczny grób Macieja Berbeki, ponieważ poznałam Jego życiorys, który mnie mocno zaciekawił. Mężczyzna ten był himalaistą, który dokonał zimowych wejść, m.in. na Manaslu, Czo Oju oraz Broad Peak, a w 1993 r. zdobył Mount Everest od strony chińskiej. Niestety 5 marca 2013 r., podczas zejścia po zdobyciu Broad Peak Maciej Berbeka nie zdołał powrócić na noc do obozu, co zmusiło go do biwakowania w ekstremalnych warunkach. W lipcu 2013 r. na wysokości ok. 7960 m n.p.m. odnaleziono ciało Tomasza Kowalskiego, kompana Berbeki i pochowano go ok. 100 m niżej, natomiast ciała M. Berbeki nigdy nie odnaleziono. Bardzo zainteresowała mnie ta historia i podczas wolnego czasu w hotelu, poczytałam więcej na Jego temat. Okazało się, że wyprawę poszukiwawczą zorganizował brat Macieja Berbeki, Jacek. 

 

Chciałabym wspomnieć jeszcze o ks. Józefie Stolarczyku, który żył w l. 1816-1893. Był On pierwszym proboszczem Zakopanego oraz wspaniałym taternikiem. Mężczyzna studiował teologię w WSD w Tarnowie i tam otrzymał święcenia kapłańskie. Przybywszy do Zakopanego, rozbudował drewniany kościółek i rozpoczął budowę nowego, murowanego. Utworzył też pierwszy cmentarz i założył pierwszą szkołę w stolicy Tatr. Przyczynił się także do spopularyzowania miejscowości jako letniska, pośrednicząc między przybyszami a góralami. Uważam, że to ciekawa postać, która w dodatku ma coś wspólnego z naszym pięknym Tarnowem. 

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

Kiedy dowiedzieliśmy się i pozwiedzaliśmy jeszcze parę innych pochówków wybitnych postaci, postanowiliśmy wracać do hotelu, gdzie czekał na nas pyszny obiadek. Uff.. Dzisiejszy dzień był męczący, ale wieczór się zbliżał, a to oznaczało, że „imprezujemy z dziewczynami”. W tę noc wymyślałyśmy gry, dzięki którym lepiej się poznawałyśmy i dostarczały nam mnóstwo radości i uciechy. Nagle, z zaskoczenia koleżanka mówi: „Dziewczyny, jest tak super, że ja nie chcę wracać…”. Po tych słowach u wszystkich zobaczyłam smutek na twarzy i postanowiłam odpowiedzieć: „ale przecież jeszcze nie wracamy” i ze śmiechem wróciłyśmy do zabawy, chociaż dobrze wiedziałam, że „kiedyś nadejdzie ta chwila powrotu…”. W ten wieczór zdałam sobie sprawę, że dobrze zrobiłam, zabierając termofor ze sobą, ponieważ jak to w górach bywa, było mi zimno (w końcu to maj!), a dzięki niemu mogłam się ogrzać w trakcie przebywania z klasą. Po chwili spojrzałam na telefon i ze względu na późną godzinę i świadomość jutrzejszych długich wypraw, wszystkie zadecydowałyśmy, że może nie lepiej, ponieważ lepiej byłoby rozmawiać i spędzać razem czas, ale ROZSĄDNIEJ będzie pójść spać i właśnie to uczyniłyśmy.


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 58.

Z dziennika Kasi – cz. 4, czyli Życie z perspektywy Pustelnika…

19 maja 2021 rok

Dzisiaj wstałam przed alarmem, więc z uśmiechem mogłam go wyłączyć i zacząć się organizować, ponieważ nie chciałam marnować czasu na leniuchowanie. Na śniadaniu każda z nas siedziała cicho, co wydawało mi się bardzo dziwne. Po paru minutach spytałam: „Co tak cicho siedzimy? Laski, co z nami?”, a przyjaciółka odpowiedziała: „Chyba ciśnienie spada, musimy zrobić sobie kawkę”, po tym dziewczyny to uczyniły i od razu inaczej podchodziły do życia. Później opiekunowie powiedzieli nam, jaki jest plan na dzisiejszy dzień i zaczęliśmy przygotowywać się do następnej wyprawy. W planach mieliśmy zwiedzić Kuźnice, a konkretnie Pustelnię Brata Alberta, Klasztor Albertynek oraz Albertynów.

Szliśmy dość szybkim krokiem, mniej więcej pół godziny, a tu nagle przed moimi oczyma ukazała się skocznia narciarska, a dokładniej Wielka Krokiew. Byłam podekscytowana, ponieważ jestem ogromną fanką Kamila Stocha i zawsze chciałam zobaczyć to miejsce, na żywo, a nie tylko z perspektywy widza, siedzącego przed telewizorem.

 

Następnie szliśmy spacerem po Kuźnicach,. Mijaliśmy pozostałości po wielkiej kopalni Homolacsów oraz ocalałe z XIX w. budynki. W końcu po lekkiej wspinaczce w górę dotarliśmy do Pustelni Brata Alberta. Dowiedziałam się, że drewniany budynek został wybudowany w 1901 r. Jest to skromny, dwuizbowy domek z poddaszem, niewielkim gankiem i wąskim przedsionkiem. Jeden pokoik przeznaczony był na pomocnicze pomieszczenie dla księży, którzy odprawiali msze święte w kaplicy albertynek, drugi na celę dla brata Alberta, czyli Adama Chmielowskiego, założyciela tego klasztoru. Przebywał w niej, gdy przyjeżdżał z Krakowa. Będąc w tym budynku, czułam się jak „pustelnik”, co jeszcze bardziej dodało uroku i klimatu. Następnie odwiedziliśmy Klasztor Albertynek, w którym wspólnie się pomodliliśmy i poznaliśmy bardzo uprzejmą zakonnicę.

W drodze powrotnej, podziwiając piękno krajobrazu, dotarliśmy Krupówki, gdzie poznaliśmy cudowną panią, sprzedającą oscypki. W skrócie opowiedziała nam o tym, z jakich produktów się je robi i złapaliśmy z Nią dobry kontakt. O godzinie siedemnastej jedliśmy obiadokolację i mieliśmy czas wolny. 

Po chwili nauczyciele postanowili wziąć nas na krótką wycieczkę na Stary Cmentarz, ale wszyscy byli już zmęczeni, więc wymyśliliśmy inny plan. Zorganizowaliśmy konkurs, w którym każdy pokój musiał pokazać swoje umiejętności, np. śpiew, taniec, itp. Po godzinie zebraliśmy się w altanie i podzieleni na grupy, zaczęliśmy występy. Było to cudowne przeżycie, ponieważ dawno się tak głośno nie śmiałam. Poczułam, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Koleżanki i koledzy odgrywali różne spektakle, skecze, śpiewali, a wszystko to okazało się bardzo ciekawe. Ja z przyjaciółkami zatańczyłam układ, którego nauczyłyśmy się w dwadzieścia minut. Przyznam, że poszło nam o wiele lepiej, niż przypuszczałam. Po opanowaniu emocji, tradycyjnie siedliśmy przy stole i przy akompaniamencie gitarzysty, śpiewaliśmy. 

 

Po paru godzinach, wróciliśmy do pokojów hotelowych. Znów był czas „integrowania się z klasą”. Leżałam chwilę w  łóżku i pomyślałam sobie, że jest to najbardziej ciekawa wycieczka, na której byłam. Po chwili usłyszałam cichutkie pukanie do drzwi i dziewczęcy głos: „Kasia, za piętnaście minut widzę cię w pokoju nr 113” i odeszła, a ja ze skromnym uśmiechem wiedziałam, co się szykuje i zaczęłam pakować gry i grzać wodę do termoforu. Dziesięć minut później już byłam w gronie przyjaciół w 113. Jak ja się cieszę, że mam wokół siebie tylu wspaniałych ludzi! 


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 57.

Z dziennika Kasi – cz. 3, czyli Spacerkiem w deszczu…

18 maja 2021 rok

 

Nawet nie wiem, o której poszłyśmy spać, ale obudził mnie hałas trzaskających drzwi i wiedziałam, że trzeba wstawać na śniadanie. Razem z dziewczynami szybko się przygotowałyśmy do wyjścia i poszłyśmy na jadalnię. Za oknem zobaczyłyśmy, że znowu pada, więc od razu wiedziałyśmy, że musimy spakować płaszcz przeciwdeszczowy bądź parasol… Ach, te zakopiańskie klimaty!

O godzinie dziesiątej Pani przewodnik już na nas czekała i pomimo padającego deszczu poszliśmy w stronę Starego Kościółka. Gdy dotarliśmy na miejsce, spodobał mi się ten budynek. Był cały drewniany, co bardziej dodawało klimatu i typowo zakopiańskiego charakteru. Kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej to najstarszy kościół stolicy Tatr i Podhala. Powstał w połowie dziewiętnastego wieku i jest najstarszym kościołem w Zakopanem. Ma piękny wystrój wnętrza, obfitujący w arcydzieła sztuki góralskiej. Wraz z ulicą Kościeliską, przy której się znajduje, jest istotnym elementem Małopolskiego Szlaku Architektury Drewnianej, a w jego okolicy znajdują się kaplica św. Świerada i Benedykta i Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku, gdzie też powędrowaliśmy. Powstał on przy ulicy Kościeliskiej i został ufundowany przez Klementynę Homolacsową, właścicielkę dóbr zakopiańskich. Pierwotnie był on pod wezwaniem św. Klemensa, od imienia swojej fundatorki. Warto nadmienić, że już wcześniej była tu do dziś istniejąca, najstarsza budowla sakralna Zakopanego, kaplica św. Świerada i Benedykta, pochodząca z około 1810 r. Spodobało mi się to, że byłam w najstarszym kościele w Zakopanym, który ma swój charakterystyczny klimat, którego nie potrafię obrać w słowa, za to w oczach pozostanie na zawsze. 

Po zwiedzaniu starego budynku, poszliśmy na Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku, lecz pogoda nie sprzyjała i wraz z opiekunami postanowiliśmy przełożyć zwiedzanie tego miejsca na inny, ładniejszy dzień. Potem ruszyliśmy w stronę Sanktuarium Matki Fatimskiej na zakopiańskich Krzeptówkach. Kiedy dotarliśmy na miejsce, byłam pełna podziwu co do wielkości budynku. Dowiedziałam się, że jest to rzymskokatolickie sanktuarium maryjne, wybudowane, jako wotum za ocalenie życia papieża Jana Pawła II po zamachu z 13 maja 1981 r. Pierwszym kustoszem sanktuarium, od momentu powstania, aż do śmierci w 2007 roku był ks. Mirosław Drozdek. Niestety nie weszliśmy do środka, ponieważ trwała msza św., ale przez drzwi spoglądnęłam do środka i zrobiłam zdjęcie ołtarza. Minęło kilka minut i ruszyliśmy dalej. 

 

W planach mieliśmy zwiedzić galerię Czerwony Dwór. Deszcz nam ciągle towarzyszył i każdy już był lekko zmęczony, więc chcieliśmy jak najszybciej wejść do jakiegokolwiek budynku. Dom ten zbudowano w 1902 r. Podczas przebudowy dokonanej w 1907 r. otrzymał on charakterystyczny czerwony dach. Budynek, w którym mieściło się gminne przedszkole, został  przekazany twórcom ludowym. Zobaczyliśmy piękne obrazy, z których każdy przekazywał coś innego. Można było sobie zakupić jakąś pamiątkę, np. w postaci jajek, które zostały pięknie ozdobione, w stylu ludowym.

 

Po zwiedzaniu willi ruszyliśmy w stronę hotelu na obiadokolację. Wieczór spędziliśmy w towarzystwie gitary i  uczeniu się nowych piosenek. Nie zabrakło również nowych układów tanecznych, przy których narodziło się mnóstwo wspaniałych talentów! Później zorganizowaliśmy sobie „ noc z grami planszowymi”, graliśmy w uno, robale oraz jungle speed. Dzięki temu dostarczyliśmy sobie mnóstwo śmiechu i świetnie spędziliśmy razem czas. Oczywiście dzisiaj też nie zabrakło naszych słynnych „ pogaduszek”. W tamtej chwili jedyne, o czym pomyślałam, to: „Chwilo trwaj” i po jakimś czasie zasnęłam…


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 56.

Z dziennika Kasi – cz. 2, czyli Hej po dolinie i po lesie!

17  maja 2021 rok

O godzinie ósmej mieliśmy śniadanie, więc obudził mnie alarm budzika już o siódmej. Po wyszykowaniu się i zjedzeniu posiłku mieliśmy zaplanowaną wycieczkę wraz z przewodnikiem do Doliny Strążyskiej. Rzecz, która okazała się niezbędna w moim plecaku, to płaszcz przeciwdeszczowy, ponieważ złapał nas mocny deszcz. Mimo to i tak była to cudowna przygoda, która dostarczała mi tylu wrażeń! Idąc do tej Doliny szliśmy przez teren Tatrzańskiego Parku Narodowego, którego krajobraz i natura zapierał dech w piersiach.

Kiedy dotarliśmy do celu, przed nami ukazał się niesamowity wodospad Siklawica. Cieszyłam się, że w tamtej chwili znajdowałam się tysiąc sto dwadzieścia dziewięć metrów nad poziomem morza. Było to niesamowite przeżycie. Razem z koleżankami podeszłyśmy pod wodospad i na pamiątkę wrzuciłyśmy grosika do wody! Spędziliśmy tam kilkadziesiąt minut, nie mogąc nadziwić się widokowi. Myślę, że zawsze miałam sentyment do natury i kochałam takie leśne, górskie klimaty, a pandemia sprawiła, że jeszcze bardziej zaczęłam doceniać nawet najmniejsze rzeczy i każdą chwilę. Podobało mi się to, że każdy z nas posiadał płaszcz przeciwdeszczowy, różnego koloru i wzoru i był to dodatek do tego klimatu.

 

Po wycieczce i spacerowaniu zakopiańskimi ulicami, wróciliśmy do hotelu na obiadokolację. Chwilę później postanowiliśmy jeszcze odwiedzić Krupówki i rozkoszować się cudownym klimatem. z dziewczynami zaczęłyśmy tańczyć oraz śpiewać, a po chwili  turyści dołączali do nas i razem muzykowaliśmy. Była to niesamowita przygoda!

Później w hotelu z klasą postanowiliśmy, że zorganizujemy naszemu koledze przyjęcie urodzinowe, ponieważ obchodził 16. urodziny. Obok hotelu znajdowała się bardzo przyjemna altana, w której mogliśmy urządzić imprezę. Zaśpiewaliśmy sto lat, uczciliśmy Jego dzień i zaczęliśmy tańczyć. Był to fascynujący wieczór, gdzie pod koniec nauczyciel, który uczy nas fizyki zaczął grać na gitarze, a my śpiewać: dzięki temu zintegrowaliśmy się z klasą. Uwielbiam takie chwile, gdzie wszyscy razem ze sobą spędzają czas oraz kocham śpiewać, więc bardzo podobał mi się ten pomysł, aby w ten sposób spędzać kolejne wieczory.

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

Ze względu na późną godzinę, musieliśmy wracać do hotelu i szykować się do „snu”, jednak dla nas była to godzina wolności, gdzie mogłyśmy organizować tzw. „ girls night” wspólną nockę, podczas której robiłyśmy sobie fryzury i potrafiłyśmy przegadać do naprawdę późnej pory. Podobało mi się to, że, i ze strony naszej, czyli uczniów, staraliśmy się zachowywać, jak przystało, czyli nie krzyczeć, nie stwarzać wielkiego hałasu, jak i  ze strony nauczycieli, którzy pozwolili nam na chwilę dla siebie i znajomych, to pozwoliło nam się zintegrować i lepiej poznać, bo tak naprawdę to COVID-19 sprawił, że mało o sobie wiedzieliśmy. Wycieczka do Zakopanego i właśnie takie nocki bardzo nas do siebie zbliżyły.


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

 Odcinek 55.

Z dziennika Kasi – cz. 1, czyli Dzień pełen wrażeń!

16  maja 2021 rok

Dochodziła godzina dziewiąta, kiedy zaczął dzwonić budzik. Byłam tak podekscytowana, że wstanie z  łóżka nie sprawiało mi żadnego problemu. Całą noc myślałam i  analizowałam, czy wszystko spakowałam do walizki. Nawet śniło mi się, że już podziwiałam widoki pięknych polskich gór, ale po przebudzeniu, jedyne, co moje oczy mogły ujrzeć, to przytulny pokój. Podczas śniadania ciągle opowiadałam rodzicom, jaki jest plan naszej wycieczki do Zakopanego, powtórzyłam im z  tysiąc razy, że nie mogę uwierzyć, że to już DZIŚ!

O godzinie 12:15, razem z  klasą mieliśmy zbiórkę naprzeciwko naszej szkoły w  Tarnowie. Oczywiście zajechałam w  ostatnim momencie, ponieważ znając naturę dziewczyn, „nie mogłam się wyrobić”. Uff! Bagaż odstawiony, uścisk z  rodzinką zaliczony i wejście do autokaru. Niestety tzw. „najlepsze miejsca” były już zajęte. Razem z  przyjaciółką „upolowałyśmy” świetne miejsce, które znajdowało się na tyle. Minęła godzina jazdy. Jako artystyczna klasa zaczęliśmy śpiewać biesiadne piosenki, włączać muzykę w  głośnikach: te czyny wprawiły mnie w  wakacyjny klimacik. W końcu po tak długim okresie zdalnego, coś się od życia należy!

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się w  Nowym Targu, aby odwiedzić zapomniany grób wielkiego tarnowianina, Władysława Dziadosza. Cmentarz był bardzo zadbany i  wielki, więc odnalezienie właściwego nagrobka zajęło nam chwilę. Po paru minutach stanęliśmy przed właściwym „nazwiskiem” i  nauczyciel od historii oraz pan wychowawca opowiedzieli nam pokrótce Jego historię. Ciekawą informacją jest to, że urodził się w Tarnowie 13 lutego 1893 r. Był potem majorem audytorem Wojska Polskiego, uczestnikiem walk o niepodległość oraz działaczem państwowym II Rzeczypospolitej. W latach 1934-1939 cieszył się posadą wojewody kieleckiego. W głowie zapadły mi słowa, które na długo będą mi towarzyszyć. Otóż „był zawsze dowódcą dającym wzór honoru, pewności siebie w niebezpieczeństwie”.  Jego czyny i udział w walkach, np. w bitwie pod Konarami, sprawiły, że do dziś uznawany jest za wzór do naśladowania i należy chylić Mu czoła, ponieważ jestem pewna, że w dzisiejszych czasach mało kto, zdobyłby się na taką odwagę i chęć do walki. W. Dziadosz zmarł 13 marca 1980 r. w Londynie. Odwiedzenie tego cmentarza i stanięcie nad miejscem pochówku Dziadosza sprawiło, że na chwilę pogłębiłam się w refleksji nad ludzkością oraz czynami ludzi i doszłam do wniosku, że w dzisiejszym świecie brakuje nam takich ludzi, jak On. 

 

Postanowiliśmy ruszać dalej, ponieważ zostało nam mniej więcej pół godziny drogi. Już każdy czuł „górski klimat”, cieszyło mnie to, że gdziekolwiek spojrzałam, to ktoś się uśmiechał, Jakże to to cudowne uczucie: być szczęśliwym i podekscytowanym! Nareszcie, dojechaliśmy. Pierwsze, co przykuło moją uwagę, to widoczny krzyż na górze Giewont. Ten widok był niesamowity! Było już późne popołudnie, więc powoli zachodziło słońce, które przywitało nas w Zakopanem. Wyjęliśmy bagaże z autobusu i stanęliśmy przed hotelem PRL-Rzemieślnik, w którym mieliśmy przyjemność spędzić sześć noclegów. Po przywitaniu się z  obsługą i odebraniu kluczyków do pokoi mieliśmy czas na rozpakowanie się oraz zakwaterowanie, (oczywiście przed tym musiałam „wtargnąć” moją „malutką walizkę” po schodach, co nie było łatwym wyzwaniem, lecz z pomocą kochanych koleżanek dotarłyśmy do pokoju 116). Po paru minutach zostaliśmy zaproszeni na obiadokolację, podczas której z przyjaciółkami planowałyśmy wspólne nocki i „pogaduszki”.

 

Po jedzeniu postanowiliśmy przejść się na Krupówki, gdzie mieliśmy czas zasmakować niezastąpiony klimat słynnej zakopiańskiej okolicy. W  trakcie naszego wypadu robiliśmy mnóstwo zdjęć, które od razu wysyłałam rodzicom wraz z  pozdrowieniami „Z Zakopca”. Po paru godzinach postanowiliśmy wrócić do hotelu, ponieważ każdy z  wrażeń dnia był już nieco zmęczony. Mówiąc szczerze, po wzięciu prysznica, razem z  koleżanką poszłyśmy spać. Pamiętam tylko, że przed snem powiedziałam tylko: „Już się nie mogę doczekać jutra!”.

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

 

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

 


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 54.

Dalej przed komputerem, czyli pytanie, czy to już ostatnie nauczanie zdalne?


Zdalne w nowej szkole rozpoczęło się bardzo szybko. Wszyscy spodziewali się, że nauka
zdalna przyjdzie lecz nikt nie myślał, że tak szybko i na tak długo. Lekcje prowadzone były
bardzo planowo, jednak chyba każdy odczuwał już brak tej energii do nauki. Brak
koncentracji, motywacji i mnóstwo rozpraszaczy towarzyszyły uczniom na każdym kroku.
Choć z pozoru mieliśmy więcej czasu, bo nie dojeżdżaliśmy do szkoły, przygotowanie do
przedmiotów było trudne. Jedni chcieli tak bardzo powrotu do szkoły, że nie mogli słyszeć o
nauce, inni tak bardzo bali się powrotu, że finalnie stracili chęci, przez brak wiary w swoje
możliwości i wiedzę, a jeszcze inni pragnęli, by zdalne nie miało końca, bo mieli
produktywniejszy dzień i doskonale dzielili czas, realizując swoje obowiązki i hobby. Myślę,
że ile osób, tyle odczuć, jednak one u każdego były mieszane. Trzeba przyznać, że
wyrozumiałość w teraźniejszości jest jeszcze bardziej potrzebna, niż wtedy, kiedy każdy miły
gest miał ogromną wartość – na zdalnym. A najgorsza chyba jest tzw. hybryda…

Klaudia Golba


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 53.

Co nieco o patriotach w Szczepaniku, czyli o konkursach naszego kolegi Kacpra

Największa miłość to Polska, czyli konkursowe zmagania naszego kolegi Kacpra
Nasz kolega Kacper zdecydował się wziąć udział w konkursie promowanym przez
Kuratorium Oświaty w Krakowie. Konkurs ten odbywał się pod hasłem „Największa miłość
to Polska” i dotyczył historii Prymasa Tysiąclecia, kard. Stefana Wyszyńskiego.
Warto przypomnieć, że kard. S. Wyszyński to polski  duchowny  rzymskokatolicki,  biskup
diecezjalny lubelski  w latach 1946-1948,  arcybiskup metropolita gnieźnieński  i 
warszawski oraz  prymas Polski  w latach 1948-1981,  kardynał prezbiter  od 1953 r., zwany 
Prymasem  Tysiąclecia,  mąż stanu, obrońca praw człowieka, narodu i Kościoła,  doktor
 prawa kanonicznego, kaznodzieja,  publicysta,  kapelan duszpasterstwa  Wojska Polskiego.
To także twórca wielu akcji duszpasterskich: Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego  czy
Wielkiej Nowenny Tysiąclecia,  inwigilowany  przez służby bezpieczeństwa Polski Ludowej
oraz umieszczony w miejscu odosobnienia przez władze komunistyczne  PRL. Pośmiertnie
odznaczony  Orderem Orła Białego.  Czcigodny Sługa Boży  Kościoła katolickiego.


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 52.

Z duchem Patrona Szkoły, czyli 95. rocznica śmieci Jana Szczepanika

Jak pewnie zdążyliście zauważyć, Jan Szczepanik to wielki, genialny wynalazca, lecz bardzo często zapominany. Na szczęście nie tylko Tarnów o nim pamięta. W drugi dzień Świąt Wielkanocnych można było obejrzeć na kanale TVP Dokument pełnometrażowy, dokumentalny film pt. „Jan Szczepanik. Artysta wynalazku” w reżyserii Tadeusza Śmiarowskiego, który powstał na zlecenie TVP w ramach serii „Geniusze i marzyciele”. W Tarnowie zaś o Szczepaniku pamięta
nie tylko Szkoła i Fundacja noszące imię wynalazcy. Wszystkich chętnych zachęcamy do
obejrzenia wystawy zorganizowanej przez tarnowski oddział Naczelnej Organizacji
Technicznej w kamienicy na II piętrze Domu Technika NOT w Tarnowie, przy Rynku. Warto
dodać, że w przyszłym roku minie 150. rocznica urodzin geniusza. Szkoła i Fundacja
przygotowują się aktywnie do tego jubileuszu.
95 lat temu, 18 kwietnia 1926 r. w niedzielę o godz. 22:30 zakończył życie Jan
Szczepanik. Na tablicy ogłoszeń tarnowianie mogli przeczytać nekrolog: „Jan Szczepanik po
długich i ciężkich cierpieniach, zapatrzony św. Sakramentami, zmarł w niedzielę dnia 18
kwietnia 1926 roku przeżywszy lat 54”. Dzień wcześniej genialny wynalazca, tarnowianin z
wyboru powrócił ciężko chory, praktycznie w agonii do swoich bliskich, do domu, w którym
oczekiwali nań żona, 4 dzieci i teściowie. Ostatnie chwile ziemskiego życia spędził
Szczepanik w Tarnowie w domu przy ówczesnej ul. Klikowskiej nr 15 (ob. Chopina),
otoczony miłością najbliższych, którzy byli jednak bezsilni wobec postępującego raka
wątroby…


Zapraszamy także do obejrzenia filmu „Szczepanikowe Jumanji”, przygotowanego w
nowatorskiej konwencji przez uczniów naszej klasy

◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦

◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦

◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 51. 

Nie tylko do tańca i różańca, czyli co nieco o pasjach naszej Przewodniczącej Karolinki

 

Jestem uczennicą klasy 1. liceum i zawsze, odkąd pamiętam interesowałam się tańcem, zwłaszcza tańcem towarzyskim. Niestety po kilku latach współpracy mój partner zrezygnował… Długo tańczyłam sama, po czym postanowiłam również zrezygnować. Taniec towarzyski zamieniłam na taniec ludowy, w którym oprócz tańczenia – śpiewamy, często odgrywamy różne starodawne obrzędy itp. Tak dołączyłam do Zespołu Bobrowianie.

Jako że te zajęcia obywają się raz w tygodniu, uznałam że to dla mnie zbyt mało ruchu, dlatego postanowiłam znaleźć jeszcze coś dla siebie. I wkrótce: EUREKA, znalazłam❗️ To MMA. Zaczęłam uprawiać ten sport we wrześniu… Zawsze chciałam ćwiczyć jakiekolwiek sztuki walki i wreszcie postanowiłam wziąć się za to naprawdę. Przyznam, że pierwszy raz, kiedy weszłam na salę, to trochę się bałam. Nie wiedziałam, jak to będzie wyglądać i czy sobie poradzę. Ale nie było czego. Trenerzy są bardzo wyrozumiali, sympatyczni, więc od początku dobrze się tam poczułam i nie mogłam się doczekać kolejnego treningu. Pewnie zastanawiacie się, o czym mowa? MMA to skrót od  Mixed Martial Arts w polskim tłumaczeniu oznacza ‘Mieszane Sztuki Walki’. Jest to dyscyplina, w której zawodnicy walczą przy dużym zakresie dozwolonych technik. Na treningach uczymy się przeróżnych chwytów i ciosów, które w przyszłości mogą się przydać w razie potrzebnej samoobrony. Trenując ten sport poza swoją sprawnością fizyczną, kondycją rozwijam także swój umysł i spryt, przewidując ruch przeciwnika oraz zaskakując go kolejnymi ruchami. Jest to coś, co można porównać do gry w szachy. Myślę, że sztuka walki MMA jest w końcu czymś, w czym czuję się najlepiej i chcę się w tym kierunku rozwijać. To moja pasja. Uważam, że ten sport jest dla każdego i każdemu polecam spróbować.

Karolina Kapustka

 

Jak widać, nasza Przewodnicząca potrafi jednocześnie pięknie zatańczyć tańce narodowe, ale nigdy nie próbuj jej denerwować…


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 50.

Święto kija i marchewki, czyli co nieco o zebraniach z rodzicami…

Dziś nikt w szkole nie wyobraża sobie, aby można było funkcjonować bez zebrań z rodzicami. Są one nieodzowną częścią szkolnej edukacji: od najmłodszych klas szkoły podstawowej, aż po ostatnie klasy nauki w szkole średniej.

Mało kto wie jednak, że nie zawsze tak było. Od lat 70. XIX w., czyli wtedy, kiedy nauka stała się formalnie obowiązkowa na koniec każdego semestru przygotowywano tzw. popisy szkolne, podczas których uczniowie szkół trywialnych prezentowali w obecności wizytatora, władz miejscowych oraz rodziców nabyte umiejętności. Wystawiano także w każdym semestrze cenzurki szkolne, zwane też zawiadomieniami szkolnymi a z czasem świadectwami. Na takim dokumencie musiał podpisać się rodzic lub opiekun danego ucznia.

W latach 30. XX w. zostały wprowadzone w formalnie: zebrania rodzicielskie, kałamarze na stałe w ławkach, zaczęły też funkcjonować sklepiki szkolne oraz samorządy.

Trzeba sobie uzmysłowić, że dobra współpraca z rodzicami uczniów jest bardzo ważną sprawą w pracy każdego nauczyciela. Rodzice są bezcennym źródłem informacji o dziecku, ale jednocześnie i oni mogą od nauczyciela dowiedzieć się czegoś nowego o swoich pociechach. Rodzice i nauczyciele mają wspólny cel: wspieranie dziecka w rozwoju. Rodzice są odpowiedzialni za opiekę i wychowanie dziecka i nie zwalnia ich z tego posłanie dziecka do szkoły. Szkoła uczy i wychowuje, ale niezwykle istotne jest, aby w sprawach wychowawczych współpracowała z rodzicami stosując jednolite zasady postępowania. W przyswajaniu przez dzieci wartości, przekonań i zachowań nauczyciele mogą tylko dopełniać działanie domu. Szkoła bez współdziałania z rodzicami nie jest w stanie sobie poradzić, w szczególności wtedy, gdy pojawią się takie problemy, jak np. agresja lub inne niebezpieczne zachowania. Oczekiwania i opinie rodziców są ważną informacją dla szkoły i mogą służyć poprawie jakości jej pracy. Szkoła może też korzystać z wiedzy i umiejętności rodziców w swoich problemach organizacyjnych. Grupa rodziców np. tzw. Rada Rodziców zwana Trójką Klasową, integrująca się wokół spraw zespołu klasowego, przyczynia się też do lepszego współdziałania w obszarze: szkoła – nauczyciele – uczniowie. Kontakty nauczyciela wychowawcy lub innych uczących w danym zespole klasowym z rodzicami muszą zapewniać ciągłą wymianę informacji pomiędzy nimi oraz odpowiednią atmosferę na spotkaniach wszystkich rodziców zespołu klasowego oraz spotkaniach indywidualnych. W naszej klasie także można liczyć na dobrą współpracę rodziców i opiekunów z uczącymi. Zatem każde zebranie: czy to w wersji tradycyjnej czy online to dla nas Święto – dla niektórych kija, dla innych marchewki…

A oto nasi rodzice bardzo głęboko rozmyślający nad naszymi ocenami…


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 49.

Kiedyś dawano goździki, rajstopy, tulipany, a dziś prezentację z życzeniami Wam – DAMY, 

czyli Dzień Kobiet w naszej klasie…

┍━━━━━━ ೋღ :hibiscus: ღೋ━━━━━━┑

┕━━━━━━ ೋღ :hibiscus: ღೋ━━━━━━┙

Taką piosenkę śpiewało się w czasach, kiedy do szkoły uczęszczali nasi nauczyciele i rodzice. Zapewne nie każdy wie, że Dzień Kobiet, czyli coroczne święto obchodzone 8 marca ma już swoją ponad wiekową historię. Po raz pierwszy Dzień Kobiet obchodzony był 28 lutego 1909 r., ustanowiony przez Socjalistyczną Partię Ameryki po zamieszkach i strajkach w Nowym Jorku. Od następnego roku aż do teraz świętujemy go 8 marca. 

Było to święto szczególnie celebrowane i popularne w Polsce w okresie PRL. W latach 70. XX w. do najpopularniejszych podarunków zaliczano goździki i rajstopy, a później tulipany. Potem pięknie przyjął się także zwyczaj zapraszania na pyszną kawę i coś słodkiego.

 ೋღ :hibiscus: ღೋ

W licznych państwowych zakładach pracy czy szkołach dzień był obchodzony obowiązkowo i sztampowo. Była to okazja do uzupełniania braków w zaopatrzeniu, dlatego wręczano paniom takie dobra materialne jak: ręcznik, ścierka, mydło, kawa. Dzień ten, podobnie jak inne uroczystości: Dzień Czynu Partyjnego, Dzień Hutnika, Dzień Drukarza, Dzień Pracownika Przemysłu Spożywczego i wiele innych, istniał wówczas po to, aby obywatele nie zapomnieli o „przywiązaniu do Państwa Ludowego, miłości do wielkich idei pokoju i socjalizmu”, o czym mogą świadczyć tytuły ówczesnych artykułów: „Kobiety w szeregach ORMO podejmują zobowiązania dla uczczenia swego święta”, „Tysiące kobiet stają w szeregach przodowników pracy”. 

 ೋღ :hibiscus: ღೋ

Dziś na szczęście to już minęło. A każda Pani jest Damą i warto o Niej pamiętać nie tylko 8 marca, ale także i w inne 364 dni roku… A dla naszych klasowych Koleżanek przygotowaliśmy specjalne życzenia:


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 48.

Uczmy się od starszych, czyli lekcje edukacji prawnej prowadzone przez klasę 2Ag

W ramach tego, że jesteśmy klasą o profilu medialno-artystycznym nasi starsi koledzy i koleżanki z kl. 2Ag występowali gościnnie w naszej klasie z prezentacjami 1, 8 i 29 marca br. Jak zapewne każdy wie, edukacja prawna jest niezwykle ważna na każdym etapie rozwoju. Warto znać swoje prawa, ale też obowiązki, których przestrzeganie może uchronić nas przed odpowiedzialnością prawną w danym zakresie. Niestety wraz z rozwojem pandemii, a w konsekwencji przejściem z dnia na dzień życia w sferę wirtualną, rozwinęła się także cyberprzestępczość i nowe sposoby na wyłudzenia czy kradzieże, których doświadczyć może każdy z nas. W trakcie omawiania prezentacji nasi goście: Weronika Kęska i Agnieszka Bernal skupili się także na elementach praktycznych. Między innymi podane zostały przykładowe sytuacje, gdzie należało odróżnić przestępstwo od wykroczenia.

W drugiej prezentacji wystąpili Ania Pawlik i Bartek Janas. Tym razem goście przygotowali dla nas prezentację z zakresu mediacji.  Każdy z nas mógł dowiedzieć się m.in. o tym, czym jest konflikt, co jest jego źródłem, w jaki sposób radzić sobie w sytuacji konfliktowej, czym jest mediacja, kim jest mediator, w jakich sprawach uczeń czy jego bliscy mogą skorzystać z mediacji i wiele innych.

 

Trzecia autorska prezentacja Anny Pawlik dotyczyła motywacji, która w tych ciężkich dla nas czasach jest bardzo potrzebna. Warto organizować takie międzyklasowe projekty!


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 47.

Dzielmy się jajkiem przez kompa, czyli nawet świętować trzeba zdalnie

30 marca był ostatnim dniem nauki przed świętami – ale jakże innej nauki! Przecież od kilku miesięcy pracujemy i uczymy się zdalnie. Jak wiemy od starszych klas, tego dnia w szkole można byłoby liczyć na skrócone lekcje, a z auli szkolnej i kuchni zapewne unosiłby się zapach potraw wielkanocnych, wszak w tym dniu społeczność szkolna miałaby tzw. Śniadanie Wielkanocne. Pandemia niestety zmienia wszystko. Owszem, spotkaliśmy się w „komputerowej klasie” na meecie i tam złożyliśmy sobie życzenia, ale to przecież nie to, co w realu. No nic, chyba musimy nacieszyć się jedynie towarzystwem bliskiej rodziny i czekać do przyszłego roku

PS. Istnieją pogłoski, że jeszcze w tym roku wrócimy do szkoły… Któż to wie?

 

Dla ciekawości: Wielkanoc, Niedziela Wielkanocna, zwana także Wielką Niedzielą lub po prostu Zmartwychwstaniem Pańskim, to najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie celebrujące misterium paschalne Jezusa Chrystusa: Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie… Jest to tzw. święto ruchome. Podczas soboru nicejskiego w 325 r. ustalono, że będzie się je obchodzić w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca: może wypaść najwcześniej 22 marca, zaś najpóźniej 25 kwietnia…


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 46.

Nasi chłopcy walczą w powiecie, czyli konkurs wiedzy o powstańcach 1863 r. i wspomnienie Franciszka Habury w 100-lecie śmierci

W dniu 25 marca w naszej szkole w formie zdalnej odbył się już po raz 11. finał Powiatowego Konkursu Powiatowy Konkurs Wiedzy Historycznej pn. „Udział ludności Ziemi Tarnowskiej w powstaniu styczniowym. Od styczniowej insurekcji do odrodzenia Rzeczypospolitej w 1918 r.” – Edycja 2021 przygotowanego przez Tarnowski Oddział PTTK i ZSOiT im. J. Szczepanika. W konkursie uczestniczyli uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych.

Po napisaniu 45-pytaniowego testu wiedzy dotyczącego udziału ziemi tarnowskiej w powstaniu 1863 r., roli tarnowian w odzyskaniu niepodległości oraz postaci Franciszka Habury (1843-1821) najwięcej punktów uzyskali i zajęli najwyższe lokaty następujący uczniowie: 1. miejsce – Kacper Jedynak, uczeń kl. 2 a XVI LO w Tarnowie, 2. miejsce – Paweł Żyrkowski, uczeń kl. 1 a XIV LO w Tarnowie, 3. miejsce – Maksymilian Krempa, uczeń kl. 3 c CKZiU w Tuchowie. Wręczenie nagród i dyplomów odbędzie się w wersji tradycyjnej w auli ZSOiT im. Jana Szczepanika w Tarnowie przy ul. Brodzińskiego 9. W konkursie uczestniczyli także inni uczniowie kl. 1 a: Mateusz Święch i Tomasz Tokarski.

W bieżącym roku mija 100. rocznica śmierci Franciszka Habury – powstańca pochodzącego z Woli Radłowskiej, przez wiele lat związanego z Tarnowem powstańca 1863 r., wielkiego społecznika, nauczyciela, poetę, tłumacza, dlatego też jego uczyniono „Bohaterem 2021 roku”. F. Habura był synem oświeconego wójta Woli Radłowskiej, który po ukończeniu nauki w Tarnowie i Krakowie został cenionym nauczycielem gimnazjalnym i tłumaczem dzieł klasycznych. Habura był wspaniałym mówcą. Zabierał głos na większości uroczystości: patriotycznych, jubileuszowych i żałobnych. Pracował oprócz Tarnowa także w Samborze, Krakowie, Bochni oraz w Cieszynie. W 1919 r. uczestniczył po raz pierwszy w wolnej Polsce w obchodach kolejnej rocznicy powstania styczniowego. Na początku 1921 r. pracował jeszcze na zastępstwie w I Gimnazjum w Tarnowie jako nauczyciel. 

 

Franciszek Habura zmarł 22 kwietnia 1921 r. w Tarnowie i spoczął w kwaterze zasłużonych. W nekrologu w „Nowej Reformie” zapisano: „W Tarnowie umarł w 78 roku życia Franciszek Habura, profesor gimnazjalny i radca szkolny. Zmarły pedagog był pierwszym w Galicji profesorem szkół średnich, kwalifikowanym do nauki języka polskiego. […] Pracował umiejętnie i gorliwie, wymagając od uczniów poważnego traktowania przedmiotu. Oddał przez to nauce polskiej niezaprzeczone usługi. Sam także pracował literacko, wydając liczne rozprawy i dysertacje, mające zawsze głębszy podkład naukowy i krytyczny. […] Wyzwolenie Polski powołało go jednak znowu do pracy. Pomimo sędziwego wieku, zaciągnął się ponownie do służby nauczycielskiej w gimnazjum tarnowskim. Śmierć zaskoczyła go na posterunku służby, której całe życie poświęcił. Liczne rzesze wychowanków ś.p. Franciszka Habury zachowują wdzięczną pamięć dla tego pedagoga, który budził w nich zawsze poszanowanie dla wiedzy i nauki ojczystej, wskazywał im drogi do samodzielnych studjów i życia dla dobra narodu i ojczyzny. Cześć Jego pamięci! Pogrzeb nieodżałowanej pamięci profesora i pedagoga odbył się w Tarnowie w niedzielę”.

Mieczysław Czosnyka


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 45.

Onlinowe lekcje dla duszy, czyli rekolekcje szkolne Anno Domini 2021

Niestety nie mieliśmy w tym roku szczęścia do dni wolnych od zajęć lekcyjnych. Nawet rekolekcje szkolne w tym w roku ze względu na panujące warunki odbywały się tylko w wersji zdalnej. 25 marca przenieśliśmy się wirtualnie do tarnowskiej Bazyliki Katedralnej, aby uczestniczyć w wyjątkowych rekolekcjach. (W ubiegłym roku nasz ks. Daniel przygotował świetne „Rekolekcje z Narnii”). Tym razem gościem naszego spotkania był nowy biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej ks. Artur Ważny, który przed objęciem posługi biskupiej był między innymi duszpasterzem ludzi młodych, egzorcystą, ojcem duchownym kapłanów naszej diecezji oraz odpowiedzialnym za tzw. „nową ewangelizację”. Kto zechciał, skorzystał…


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 44.

„Ślachetne zdrowie, Nikt się nie dowie…”, czyli o sporcie wśród humanistów

Dla sporej ilości osób wWF (gdyby ktoś nie wiedział, wuef, czyli taki szkolny przedmiot, zwany ongiś gimnastyką, a dziś wychowaniem fizycznym!) jest równoznaczny z męczarnią, tym bardziej kiedy rozpoczyna się o siódmej rano. Fakt, ponoć niektórzy twierdzą, że sport to zdrowie, ale ileż można się przemęczać… Ćwiczenia są przyjemne, kiedy masz motywację i chęć osiągnięcia jakiegoś celu, natomiast gdy w twoim życiu sport ukazuje się w momencie szybkiego biegu do lodówki po kolejną dawkę pysznego jedzenia, możesz stwierdzić, że wysiłek fizyczny nie jest raczej „twoją bajką”.

Przed ćwiczeniami ludzie nieświadomie dzielą się na dwie grupy. Pierwsi to ci, którzy z radością i ogromnym zapałem wbiegają na salę gimnastyczną i od razu są gotowi do wypocenia swoich ostatnich kropel potu. Drugą grupę stanowią osoby, które pomimo wymagającej rozgrzewki a nawet i po niej nie mają chęci do zrobienia chociażby 5 pajacyków. Na lekcjach zdalnych również możemy zaobserwować podobną sytuację. Niektórzy od razu po rozpoczęciu lekcji włączają kamerki i z zapałem wykonują wyświetlane z youtuba ćwiczenia, natomiast druga część uczniów postanawia wykorzystać ten czas, oddając się cudownej rzeczy, jaką jest sen, który jak wszyscy wiedzą, jest niezwykle zdrowy… Szczerze mówiąc, nie rozumiem czemu WF nie polega na spaniu, przecież sen stanowi ważniejszą część naszego życia, niż sport!  No i nie oszukujmy się, kto by się nie skusił na dodatkowe 45 minut spędzonych w krainie Morfeusza…? 

😴🛌🏿

Zrozumiałe jest to, że sport jest potrzebny, i że każdy z nas powinien wykonywać jakąś aktywność fizyczną, aby żyć zdrowo, ale czemu aż tak dużo jak to ma miejsce na lekcjach wychowania fizycznego (aż 3 godziny tygodniowo w każdej klasie!). Musimy pamiętać że czynności takie jak: pospieszny bieg do klasy po dzwonku, wspomniany wcześniej maraton do lodówki, chodzenie wokół stołu podczas ważnej i stresującej rozmowy, marszobieg na zakupy,  zwiedzanie galerii handlowej w poszukiwaniu nowych ubrań są w jakimś stopniu aktywnością fizyczną, którą wykonujemy z przyjemnością czy też zupełną nieświadomością, a co z tym idzie, są formą ćwiczeń! Dlaczego więc ćwiczenie na WF-ie nie może polegać jeśli nie na spaniu, to na wykonywaniu wyżej wymienionych, jakże przyjemnych czynności? Odpowiedzi na to pytanie raczej nie uzyskamy… Wydaje mi się jednak, że akrobatów ani medalistów olimpijskich to wśród nas nie będzie. W tym chyba jesteśmy zgodni zarówno my, jak i nasi tak bardzo wierzący w nas nauczyciele.

Paulina Machaj


 

z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 43.

Wszyscy żyjemy na jednej ziemi, czyli jak wygląda tolerancja oczami 15-latka?

Słownik języka polskiego podaje trzy definicje tego słowa: 1. «poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych»; 2. «zdolność żywego organizmu do znoszenia bez szkody dla niego niektórych bodźców chemicznych, fizycznych i biologicznych»; 3. «liczba określająca dopuszczalne odchylenie danej wielkości technicznej od jej wartości nominalnej». Nas najbardziej powinno interesować to pierwsze.

Tolerancja to nic innego jak poszanowanie poglądów innych, nawet wówczas, gdy nie do końca się z nimi zgadzamy. Wydaje się, że to nic trudnego, ale jednak w praktyce nie zawsze okazuje się to tak łatwe, bo bardzo często zdarzają się sytuacje, w których człowiek wyśmiewa się lub obgaduje inną osobę za np. jej styl ubierania się, który wyróżnia się spośród osób z jej otoczenia. Trzeba wprost powiedzieć, że to jest bardzo złe zachowanie. 

Tolerancji uczymy się odkąd byliśmy szkrabami. Nasze postrzeganie rzeczywistości zmienia się jednak na przestrzeni lat. W naszym kraju od zawsze były osoby, które wyróżniały się chociażby wyglądem, jednak dawniej było to odbierane jakby ktoś był odmienny i zwracał bardzo dużą uwagę, jednak teraz coraz częściej można spotkać osoby, które wyróżniają się z tłumu, ale nie zwracają już sobą takiej uwagi, jak to było kiedyś, np. w czasach młodości naszych babć i dziadków. Wtedy liczyły się konwenanse. 

Wciąż jednak zdarzają się sytuacje wśród młodych osób, które wyśmiewają się z takich osób i w takich sytuacjach. Wtedy ważne jest także właściwe rozumienie tolerancji i uświadomienie wszystkim, że każdy człowiek zasługuje na szacunek od drugiej osoby. Nie należy krytykować innych, nie wolno wyśmiewać, trzeba pozwolić żyć w zgodzie ze sobą i zrozumieć prosty fakt, że inni kompletnie nie muszą dostosowywać się do reguł, które ktoś uważa za jedyne akceptowalne. Osoby w naszym wieku są bardzo tolerancyjni, wspierają się i chcą, żeby w kraju, kiedy będą dorośli dobrze żyło się każdemu. Znalezienie granicy tolerancji jest szalenie ważne w dzisiejszych czasach i wiem, że my młodzi ludzie ją znamy. Przykładem może być Tydzień Tolerancji obchodzony w liceach, kiedy nastolatkowie, poprzez nietypowe ubrania pokazuje swoją tożsamość, swoje prawdziwe wnętrze. Innym potwierdzeniem istnienia tolerancji wśród młodzieży jest nacisk, jaki jako nastolatkowie kładziemy na szerzenie poszanowania cudzych poglądów. Tolerancja jest wciąż pojęciem, którego należy się uczyć, dlatego też przed nami długa droga, żeby przyszłe pokolenia były bardziej tolerancyjne… 

Gabriela Nowakowska 


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 42.

Z poradnika Wiki, czyli jak odnaleźć siebie nie tylko w szkole, ale i w trudnych sytuacjach…

Wiele uczniów w szkole ma problemy. Niejednokrotnie z powodu przemocy między dziećmi. Również przyczyną jest zazdrość czy upokarzanie kogoś za sytuację finansową czy wygląd. Na szczęście nie dotyczy to „Szczepanika”. Może jednak przyda się porada, jak sobie radzić w takich sytuacjach?

Uczniowie wielu szkół są ofiarami przemocy. Agresja rozwija się także z wiekiem. Im jest się starszym, tym jest się silniejszym, bardziej pewnym siebie. Zazwyczaj starszaki zaczepiają, popychają, śmieją się z młodszych. Co zrobić, jeśli jesteśmy ofiarami przemocy w szkole? Oczywiście trzeba zgłosić to nauczycielom, przede wszystkim wychowawcy, który o wszystkim zadecyduje. O tym, co się dzieje wiedzieć powinni też nasi rodzice/opiekunowie. Nie należy odgrywać się na osobie, która nas krzywdzi. Może się to bowiem skończyć nie najlepiej. Doprowadzić do bójki. Jeżeli mamy w szkole problemy związane z zazdrością, np. ktoś nas bije albo upokarza z przyczyn majątku lub tego, jak wyglądamy, jak się uczymy, ta sama sprawa. Trzeba poinformować wychowawcę i rodziców albo opiekunów. Oni sami zdecydują o dalszych działaniach. Sami też powinniśmy coś z tym zrobić. Nie należy mścić się na tych, którzy nam dokuczają, ale koniecznie trzeba dać im do zrozumienia, że nas nie interesują i że się nimi nie przejmujemy. Oni zapewne pomyślą, że nie ma sensu nas atakować i złapią inną ofiarę. W sytuacji, kiedy ktoś zaczepia kogoś innego, również trzeba interweniować. Nie należy wtrącać się do bójki, a próbować to zatrzymać, albo natychmiast powiadomić o tym osobę dorosłą, najlepiej pracownika placówki.

Podsumowując: gdy ktoś nam szkodzi, bez wahania mówimy o tym dorosłym, którzy podejmują decyzję, co robić. W razie wypadku, jak widzimy, że ktoś inny ma kłopoty, także należy udzielić mu pomocy. W szkole radźmy sobie tylko odpowiednimi rozwiązaniami…

Bo w końcu Wik-toria, oznacza zwycięstwo


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 41.

Gdzie się z chęcią zejdzie praca, tam się hojnie trud opłaca, czyli o zwycięstwie 1LOA!

1 marca. Poniedziałek. O równej 7 rano zwarci i gotowi rozpoczęliśmy lekcje WF-u (zdalnie oczywiście), do których nie pałamy wielką miłością, jak chyba większość uczniów. Było jednak coś, co w mgnieniu oka poprawiło nam humor. W pewnym momencie przychodzi nam powiadomienie na dzienniku od naszego wychowawcy:

Kochani, gratuluję wygranej

Otrzymaliśmy maila z Warszawy, z Fundacji Honor Pomagania Dzieciom. Jego treść była następująca: „Miło nam poinformować, iż w ogólnopolskim konkursie Alma Mater XI edycja , organizowanym przez Fundację Honor Pomagania Dzieciom
uczniowie LO w Tarnowie klasa 1A zajęli 2 miejsce.”

Tak, wygraliśmy! Nasz film i kronika okazały się jednymi z najlepszych w Polsce w kategorii szkół średnich. Teraz czekała na nas nagroda – 7dniowa wycieczka do Zakopanego! Chyba lepszej nie mogliśmy sobie wymarzyć. To co? Czekamy na ustąpienie tego nieszczęsnego COVID-a, pakujemy bóty górskie i wyruszamy. Zakopiec czeka na Szczepanika!

Jesteśmy z naszego sukcesu bardzo dumni, dlatego pokażemy kolejne kilka kilka kadrów ze zwycięskiego filmu 😃📽️

Wystąpił w nim nawet nasz wychowawca!

Popcorn w dłoń i zapraszamy do oglądania!


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 40.

„Rzepiennik Wczoraj i Dziś”, czyli media w mojej okolicy cz. 2

 

Rzepiennik Strzyżewski to obecnie miejscowość gminna położona w województwie małopolskim i w powiecie tarnowskim. Znajduje się w dolinie potoku Rzepianka oraz na wznoszących się nad nią wzniesieniach Pogórza Ciężkowickiego. Wieś była lokowana na surowym korzeniu przez króla Kazimierza III Wielkiego w 1347 r. Zapewne mało kto wie, że już w latach 1775-1886 posiadała ona prawa miejskie…

Kolejnym przykładem lokalnych czasopism, wydawanych w regionie tarnowskim są te, które ukazują się w gminie Rzepiennik Strzyżewski. 

Są to pisma: „Rzepiennik Wczoraj i Dziś” oraz fanpage ,,Gadżetka SP Olszyny”.

Czasopismo “Rzepiennik Wczoraj i Dziś” jest to czasopismo wydawane od 1 lipca 1991 r. czyli nieprzerwanie już prawie 30 lat. Pierwszy numer liczył 8 stron i był pisany na maszynie, powielany i rozpowszechniany w wersji czarno – białej.

Od początku swojego pismo to istnienia dokumentuje miejscowe sprawy bieżące, wydarzenia kulturalne i nurtujące mieszkańców sprawy społeczne. Obecnie wydawany jest w kolorowej szacie graficznej jako kwartalnik w nakładzie 600 egzemplarzy.

Redakcja czasopisma mieści się przy Gminnym Ośrodku Kultury w Rzepienniku Strzyżewskim. Na stronie GOK-u znajduje się zakładka, w której dostępne są archiwalne numery „RzWiDz”.

 


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 39.

Do Zakopanego czy na Roztocze?, czyli jak całą klasą zabraliśmy się za konkurs ph. Pokażcie nam swoją małą ALMA MATER…

 

Nasz Wychowawca uczy nas zasady, że jak coś robić, to dobrze i skutecznie. Pewnego dnia zachęcił nas do tego, abyśmy spróbowali swoich sił w konkursie przygotowywanym przez Fundację Honor Pomagania Dzieciom z Warszawy ph. „Pokażcie nam swoją małą Alma Mater – XI edycja”. Czasu nie było zbyt wiele, bo około miesiąc, a my zdecydowaliśmy się zawalczyć, gdyż stawka była wysoka: tygodniowa wycieczka do Zakopanego lub na Roztocze. Nam tak naprawdę zamarzyło się Zakopane i już widzieliśmy siebie, jak wiosną lub latem, po ustaniu pandemii, jedziemy całą klasą w góry…

Nie mogliśmy marnować czasu. Termin zgłoszenia udziału mijał 12 lutego, a termin przysyłania prac konkursowych do Warszawy upływał 26 lutego. Musieliśmy szybko podzielić zadania: początkowo uczyniliśmy to podczas spotykania zdalnego, a następnie w ograniczonych warunkach 3 lutego spotkaliśmy się w szkole, aby obgadać co i jak, a co ważniejsze, dograć istotne szczegóły. Postanowiliśmy przygotować pracę drukowaną wzbogaconą o materiał filmowy. Pracy było co niemiara, ale w czasie ograniczeń koronawirusowych każde inne działanie, niż tylko „naukowe” siedzenie przed kompem” było nie lada frajdą…

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

A oto namiastka kulisów pracy nad filmem o naszej magicznej, tak bardzo odmiennej od innych szkole…

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 38.

Netykieta, czyli jak właściwie zachowywać savoir vivre w internecie?

 

Zapewne każdy wie, że savoir vivre to ogłada, dobre maniery, bon-ton, konwenans towarzyski, znajomość obowiązujących zwyczajów, form towarzyskich i reguł grzeczności funkcjonujących w danej grupie… W ostatnich latach, kiedy tak wiele czasu i naszego życia przeszło ze sfery realnej do wirtualnej, powstało pojęcie NETYKIETY. Jest to inaczej zbiór zasad, dotyczących dobrego zachowania się użytkowników internetu. Netykieta, podobnie jak zwykłe zasady przyzwoitego zachowania, nie jest dokładnie skodyfikowana, a my w ramach zajęć medialnych mieliśmy zająć się przygotowaniem naszych propozycji. Oto przykładowy dekalog przygotowany dla osób surfujących po necie…

 

Przygotowała Sandra Stepek


Z HISTORII KLASY 1A LO TARNOWSKIEGO „SZCZEPANIKA”

 

Odcinek 37.

Szkolne życie na zdalnym, czyli przepis na idealnego BELFRA…

 

Nauka zdalna i wielogodzinne ślęczenie przed komputerem może mieć swój urok. Nie tylko ściśle naukowy oczywiście….

Wpisując w wyszukiwarkę internetową frazę „Recepta na przykładnego nauczyciela” najłatwiej znaleźć instrukcję, wyglądającą na ubogą w słownictwo i nużącą. Co będzie, jeśli jednak ktoś odważy się napisać prawdziwy przepis na Belfra, taki jaki moglibyśmy wyczytać w tajemnej księdze, której właścicielem był Papa Smerf, znany z kultowej bajki dla maluchów? Jaki będzie tak stworzony – z różnorakich mikstur – BELFER?

Wśród cech takowego nauczyciela powinno z pewnością znajdować się zamiłowanie do przedmiotu, którego naucza… Każdy z nas przecież wolałby słuchać wykładu z ust pasjonata, niż kogoś, kto czyniłby to niejako z przymusu… Mówi się, także że dobry nauczyciel to taki, który potrafi zafascynować czymś (może sobą? swoją postawą?) swoich uczniów, a nie tylko ich czegoś nauczyć. Kolejnymi emblematami cechującymi naszego idealnego prelegenta powinna być twórczość i wyobraźnia – tak, aby lekcje przez niego prowadzone były ciekawe oraz innowacyjne. Powinien się także cechować wrażliwością na potrzeby dzisiejszej młodzieży oraz otwartością na sugestie i pomysły. 

Skoro już wiemy, czym powinien się cechować nasz nauczyciel, receptura na idealnego belfra jest więc bardzo prosta! 

Zacznijmy od składników oraz ich ilości: 1 szklanka inteligencji i rezolutności, szczypta poczucia humoru, łyżka stołowa błyskotliwości i talentu, pół szklanki pasji, 300 gram sprytu, 2 łyżeczki sprawiedliwości oraz wyrozumiałości, 6 gram wymagań, oczekiwań krztyna, zasad łyżka, indywidualnego podejścia do ucznia ździebełko, odrobinę dobrego nastawienia oraz uśmiechu na twarzy.

Sposób przygotowania: należy wrzucić wszystkie elementy do dużej miski w taki sposób, aby nic się nie rozsypało, a następnie należy je zblendować lub wymieszać. Płynny eliksir powinien uzyskać chabrowe zabarwienie. 

Sposób użycia: gotową miksturę podawać w małych ilościach osobie, którą chcemy zmienić się w idealnego BELFRA. 

  1. Przed użyciem zapoznaj się ze skutkami ubocznymi eliksiru bądź skonsultuj się z wróżką lub wiedźmą, gdyż każda magiczna mikstura, niewłaściwie stosowana, zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu…

Recepturę podała Ola Magiera


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 36.

Patriotycznie, czyli wspomnienie o obozie KL Auschwitz

Klasy o profilu medialnym naszej szkoły od wielu lat w pod koniec stycznia oraz w okolicach 14 czerwca uczestniczą w miejskich obchodach dotyczących kolejnych rocznic: w styczniu oswobodzenia najtragiczniejszego hitlerowskiego obozu KL Auschwitz w Oświęcimiu a w czerwcu rocznicy I Transportu więźniów z tarnowskiego więzienia. W 2020 i 2021 r., ze względu na obostrzenia pandemiczne, obchody były skromniejsze i uczestniczyli w nich tylko reprezentanci władz i instytucji.

W Tarnowie w dzień kolejnej rocznicy wyzwolenia hitlerowskiego obozu zagłady, 27 stycznia w dwóch miejscach: na Pl. Więźniów KL Auschwitz oraz na peronie dworca PKP przedstawiciele władz miejskich, Towarzystwa Opieki nad KL Auschwitz oraz szkół ponadgimnazjalnych uczcili pamięć około 2 milionów pomordowanych w obozach koncentracyjnych KL Auschwitz oraz KL Birkenau.

Główne uroczystości odbyły się o godz. 12:00 na placu przy Starej Łaźni, skąd 14 czerwca 1940 r. 728 więźniów wyruszyło na tarnowski dworzec, a następnie pociągiem zostało przewiezionych do Oświęcimia, do utworzonego właśnie przez Niemców obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. O godz. 12:20 podobna uroczystość odbyła się przy pomniku poświęconym pamięci ofiar KL Auschwitz umiejscowionym na peronie PKP. Obie uroczystości, ze względu na sytuację pandemiczną odbyły się z zachowaniem środków ostrożności i w bardzo niewielkim gronie. Pod pomnikiem przy Starej Łaźni wiązankę kwiatów złożył m.in. Prezydent Tarnowa Roman Ciepiela, w towarzystwie Prezesa TOnO Ryszarda Lisa i M. Czosnyki. Pamiętajmy – nigdy więcej wojny!


Z HISTORII KLASY 1A LO TARNOWSKIEGO „SZCZEPANIKA”

 

Odcinek 35.

Refleksje Weroniki, czyli szkoła z mrówczej perspektywy…

Każdy z nas nosi jakieś nazwisko… Kiedyś było to miano, które określało jakieś cechy człowieka, dziś jest to tylko element identyfikacyjny, w Polsce obowiązkowy, obok imienia. Kiedyś był to przydomek oznaczający jakiegoś człowieka i różnicujący go od innych. Na ciekawe dawne znaczenia naszych nazwisk zwraca często uwagę nasz Wychowawca… 

Mrówka to nazwisko, które w Polsce nosi aktualnie 2700 osób, w naszym regionie nie jest ono aż tak popularne, w Tarnowie mieszka tylko 19 jego nosicieli. Mrówka to nazwa rodziny należącej do rzędu błonkówek, to także część wsi Borek w woj. opolskim, to także nazwa rzeki…, ale też wtórnie – nazwa jednej z sieci sklepów PSB…

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

Czy zastanawiał się ktoś z Was, jak może wyglądać szkoła z mojej perspektywy? Odpowiedź jest prosta: jest wręcz gigantyczna i z chęcią o tym opowiem. Każdy, gdy po raz pierwszy przekraczał mury naszej szkoły, którą w rzeczy samej sami tworzymy, był metaforycznie na moim miejscu, a praktycznie w swoim ciele. Niby realne, ale jednak nie do końca. Podobne porównanie to jak zderzenie życia nastoletniego z życiem dorosłym: tyle tylko, że ta druga opcja jest zdecydowanie bardziej bolesna! Zostajemy w tym samym ciele, lecz mentalnie wszyscy wymagają od nas odpowiedniej dojrzałości. Najcenniejszym etapem dojrzewania jest zdecydowanie przejście z dziecka w nastolatka. Większość rzeczy leży właśnie w naszym interesie. Brzmi jak face to face z rzeczywistością? Otóż w rzeczy samej. Szkoła średnia jest jak drugie życie. Na starcie jesteś minimalistyczną mrówką w wielkiej skarbnicy wiedzy, którą trzeba jedynie rozszyfrować i zrozumieć. Tu, tworzą się przyjaźnie, najśmieszniejsze przypały, a szczególnie wspomnienia, które pozostaną z nami nawet na całe życie.

Pierwszy dzień w szkole jest dla każdego nowego ucznia wyjątkowy oraz bardzo stresujący. Taki był również dla mnie. W końcu można uznać, że mieliśmy aż siedem miesięcy wakacji. Nikt nie wiedział nawet, jak będzie wyglądała szkoła w czasie koronawirusa, ale byłam dobrej myśli, że nie zawitamy znów u progu lekcji zdalnych. Prawda okazała się inna… Odnośnie pierwszego września mam nietypowe wspomnienia. Pamiętam jedynie, że byłam bardzo przerażona. Stres chodził za mną, aż do końca dnia. Szukanie sali… Cenne wspomnienie, którego nie da się zapomnieć. Wchodząc do sali nr18 przywitałam się z dwoma dziewczynami o blond włosach. Wstyd przyznać, ale do dnia dzisiejszego nie pamiętam, z kim się wtenczas witałam. Szczerze powiedziawszy to z rozpoczęcia pamiętam zaledwie kilka osób. Drugiego września poczułam się dosłownie jak mrówka. Nie wiedziałam zupełnie, w którym kierunku powinnam się udać. Brzmi znajomo? Po wielu poszukiwaniach, a tak naprawdę dopytywaniach o drogę udało się. Przyznam się szczerze, moim pierwszym skojarzeniem było, że korytarze są jak mapy myśli. Wszystkie prędzej czy później doprowadzą do punktu wyjścia: holu głównego.

Koniec końców niczego nie mogę żałować. Uczucie „mrówczej perspektywy” przeżył każdy. Mała istotka vs nowa, wielka szkoła. Na pewno każdy ma swoje wspomnienia związane z tym odczuciem. Mówi się, że nie ma głupich pytań, lecz są głupie odpowiedzi… Wydaje nam się początkowo jakbyśmy się zbłaźnili, na przykład pytając o drogę do sali. Czas pokazuje, że nawet to pozornie „najgłupsze” pytanie staje się jednym z najśmieszniejszych i najlepiej wspominanych.

Weronika Mrówka

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━


Z HISTORII KLASY 1A LO TARNOWSKIEGO „SZCZEPANIKA”

 

Odcinek 34.

Karolina w świecie książek, czyli co polecamy na ciepłe, wiosenne wieczory?

 

Pod lupę wezmę trzy według mnie najlepsze i najbardziej wartościowe książki młodzieżowe. Mam nadzieję, że przekonam Was do ich przeczytania oraz zachęcę do takiej formy spędzania wolnego czasu, ponieważ czytanie nie tylko rozwija wyobraźnię, ale również poprawia koncentrację, poszerza wiedzę oraz wzbogaca słownictwo… Zatem – do dzieła!

TOP 1

Trzy kroki od siebie; Rachael Lippincott, Tobias Laconis, Mikki Daughtry

Książka ta jest dramatem romantycznym, opowiadającym o nieuleczalnej chorobie, jaką jest mukowiscydoza głównych bohaterów: Stelli i Willa oraz ich niesamowitej, poniekąd zakazanej miłości, która rozkwita. Mają oni świadomość, że muszą trzymać się od siebie z daleka, ponieważ wystarczy jeden niekontrolowany oddech czy pocałunek, aby jedno zaraziło drugie. Pomimo tego większość czasu spędzają razem na szpitalnych korytarzach, przez co dystans, który muszą zachowywać względem siebie zaczyna przypominać im niesprawiedliwą karę…

TOP 2

Gwiazd naszych wina; John Green

Utwór opowiada o szesnastolatce chorej na nowotwór, która dzięki cudownej terapii wydłużyła swoje życie o kilka lat. Dziewczyna nie ma przyjaciół, nie chodzi do szkoły i jest zmuszana do poddawania się ciężkim kuracjom, przez co nie funkcjonuje tak, jak inne nastolatki. Przełom w jej życiu następuje podczas jednego ze spotkań grupy wsparcia chorej młodzieży, na którym poznaje wspaniałego chłopaka: Augustusa, który jest nią bardzo zainteresowany. W tamtym momencie zaczyna się dla niej podróż, w której szuka odpowiedzi na pytania: czym jest zdrowie i choroba?; z czym wiąże się śmierć?; jaki ślad po sobie może zostawić człowiek na ziemi..?

TOP 3

Wszystkie jasne miejsca; Jennifer Niven

Powieść opowiada o historii dwóch nastolatków: Violet Markey oraz Theodore’a Fincha, zmagających się z własnymi problemami. Chłopak choruje na zaburzenie afektywne dwubiegunowe, przez co nieustannie rozmyśla o samobójstwie, natomiast dziewczyna nie może pogodzić się ze śmiercią własnej siostry, dlatego marzy o ucieczce od przeszłości i rozpoczęciu nowego etapu swojego życia w zupełnie innym miejscu niż dotychczas. Kiedy pewnego razu bohaterowie spotykają się sześć pięter nad ziemią na szczycie szkolnej wieży, jeszcze nie można stwierdzić, kto komu ratuje życie. Gdy zaczynają wspólnie pracować nad projektem z geografii, poznają wiele ciekawych miejsc i bardzo zbliżają się do siebie…

Karolina Kuk


Z HIISTORII KLASY 1A LO TARNOWSKIEGO „SZCZEPANIKA”

 

Odcinek 33.

Ksymena, co Cię tu przygnało? – czyli nasze PRÓBY (ESSAIS) pisarskie w tym, jakże pojemnym gatunku, zwanym ESEJEM

 

Gatunek ten wymyślił ponoć Michel de Montaigne, humanista renesansowy, żyjący w XVI w., który swoje dzieło zatytułował Essais, czyli Próby… Badacze literatury i publicyści wciąż mają problem z określeniem czym on tak naprawdę jest… Uważa się nawet, że jego zdefiniowanie jest niemożliwe… (A nam każą pisać!). O czym mowa? – O ESEJU. Wiadomo, że słowo esej (w wersji anglojęzycznej essay,) pochodzi z j. francuskiego, gdzie essai znaczyło tyle co ‘próba’. Jest to taka forma literacka lub literacko-naukowa która prezentuje luźny punkt widzenia autora Tekst taki może poruszać tematykę filozoficzną, społeczną lub artystyczną, może też przybrać formę krytyki literackiej, manifestu politycznego, filozoficznego etc., etc…

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

Dziwne jest mi czasem patrzeć na siebie i myśleć, że jestem już w liceum, że jakoś tu trafiłam, chociaż podstawówka wydawała się czasami trwać wiecznie… Tak właściwie to od dziecka nigdy nie wiedziałam, co chcę robić, przynajmniej nie wyobrażałam siebie w czymś, co miałoby sens i faktycznie istniało. Jednak, gdy miałam około ośmiu lat, pomyślałam o tym, jak dobrze mi szła matematyka, a część mojej rodziny mówiła, żebym tylko poczekała do czwartej klasy i wtedy ją dopiero „poznam i polubię”. I wówczas zapał do jej nauki odszedł tak szybko, jak mój czas wolny po wakacjach, potem było gorzej, mimo że się starałam. W czasie ostatnich dwóch lat szkoły podstawowej dopiero odwróciłam się w stronę humanistyki i języków i powoli „bazgrałam do szuflady”.

Kiedy zastanawiałam się nad wyborem szkoły, to prawdopodobnie z mojej klasy byłam ostatnia. Moja kuzynka, która wcześniej tu chodziła i wspomniała mi o jednym z profilów. Sprawdziłam stronę, oferowane profile i… zastanowiłam się na tym. Potem doszła też moja siostra, gdy pomagała mi w wyborze… Chciała, żebym znalazła coś z polskim albo angielskim, oraz ewentualnie historią, za którą obie przepadałyśmy. „Szczepanik” wydał się idealny, bo miał wszystkie te opcje, dodając jeszcze wos, od którego nie stroniłam, ponieważ w siódmej i ósmej klasie zainteresowałam się tematami politycznymi. Lubiłam rozmawiać o tym z przyjaciółmi. Uwielbiałam też dyskusje na samym przedmiocie, który z czasem stał się jednym z moich ulubionych. Podsumowując krótko, mogę powiedzieć, że profil wydawał  się bardzo przystępny. Pomyślałam wówczas, że efektywnie chciałbym się w tym kierunku rozwijać i tam właśnie mogłabym się odnaleźć, dlatego złożyłam elektroniczne podanie…

Spoglądając na to z pewnej perspektywy, mogę stwierdzić, że sporą rolę odegrała tutaj grała „rekomendacja” kuzynki i moje ogólne zainteresowanie tymi przedmiotami. Po raz pierwszy usłyszałam o „Szczepaniku” od mojej dawnej wychowawczyni na naszej lekcji wychowawczej, gdzie (na żarty?) przepowiadała nam, gdzie pasujemy. Takie podejście początkowo wydawało mi się niezbyt poważne, chociaż niektóre osoby same się pytały, jakby nasza pani była wówczas wróżką… Możliwe, że wiedziała o nas wiele, przecież znała nas przez kilka lat i dzięki temu wszyscy mieliśmy „przewidziane” szkoły. Wtedy zaczęła się dyskusja z moją kuzynką i wszystko się tak potoczyło.

Kiedy nastały wakacje, zastanawiałam się, czy rzeczywiście będę tu pasować – teraz myślę, że tak jest…

Zanotowała Ksymena Batko

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━


Z HISTORII KLASY 1A LO TARNOWSKIEGO „SZCZEPANIKA”

 

Odcinek 32.

Dziennikarskie próby cz. 5, czyli kolejna odsłona tekstu Tomka

 

W lutowym wydaniu „Wiadomości…” ukazał się kolejny tekst naszego kolegi Tomka. Dotyczy on refleksji związanych z tym właśnie miesiącem: z jego etymologią, ale też z różnymi aspektami religijnymi związanymi z lutym.

Jak każdy wie, luty to drugi miesiąc w roku, który wg kalendarza gregoriańskiego ma 28, a w latach przestępnych 29 dni. Nazwa miesiąca luty pochodzi od określenia srogich mrozów. Dla ciekawości warto dodać, że dawniej używane były również inne nazwy: sieczeń lub strąpacz. W językach zachodnich obowiązuje łacińska wersja: Februarius, mająca proweniencję rzymską.

 


z historii klasy 1a lo tarnowskiego „szczepanika”

 

Odcinek 31.

Nieznane oblicze Kacpra, czyli kąciki literacki klasy 1A

 

Poezja (z gr. ποίησις, poíesis oznacza ‘tworzenie, wytwórczość, sztukę poetycką’). Jak wiemy, jest to współcześnie wieloznaczny termin, pod którym kryje się dziś przede wszystkim określenie dzieł literackich nienapisanych prozą… Jak to wygląda w klasie 1A postanowił sprawdzić Kacper. Okazuje się, że to, co odnalazł, jest nie tylko poezją, ale też prozą – i to fantastyczną. Zapraszamy!

Nie wiem, co to poezja

nie wiem , po co i na co,

wiem, że czasami ludzie

czytają wiersze i płaczą,

a potem czasami piszą,

mozolnie i nieudolnie,

by od dławiącej ciszy

łkające serce uwolnić

Jak pisze jeden z polskich poetów Władysław Broniewski poezja jest czymś pięknym. Czymś, co w jednej chwili może wywołać radość, szczęście, zadumę czy nawet złość. Mam nadzieję, że czytając wiersze i fragmenty autorskich dzieł moich Kolegów i Koleżanek będziecie mogli choć na chwilę oderwać się od świata rzeczywistego i przenieść się w magiczny świat, jaki kreują Oni w swoich juwenaliach!

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

Pierwsze utwory, jakie chciałbym zaprezentować, to dwie rymowanki o naszych koleżankach z klasy autorstwa Magdaleny Kutrzuby…

Kolejnym dziełem, jakie wybrałem, jest fragment powieści przygodowej pod tytułem „Tajemnicze zlecenie” autorstwa Tomasza Tokarskiego. Jak zapewnia Autor, książka jest utrzymana w klimacie fantastycznym, a główny bohater John przeżywa fascynujące przygody w realnym świecie…

Kolejnym tekstem jest krótki wiersz naszej koleżanki. Opowiada o obecnych ciężkich czasach. Dzięki niemu możemy zastanowić się na chwilę na tym, w jakich ciężkich czasach żyjemy. Może spróbujmy bardziej doceniać przyjemne chwile…

Reasumując: w naszej klasie istnieją nieodkryte talenta literackie. Mam głęboką nadzieję, że kiedyś ktoś z naszej klasy odniesie sukces pokroju Wisławy Szymborskiej czy Adama Mickiewicza. A może nawet złotymi zgłoskami zapisze się w historii polskiej literatury, a kto wie czy  może i nie światowej.

Tylko współczuć wtedy naszym wnukom, którzy będą to omawiali na lekcjach… Heh!

Przeglądu twórczości młodych artystów dokonał Kacper Gajda


z historii klasy 1a lo tarnowskiego ,,szczepanika”

 

Odcinek 30.

1/8 do finału, czyli nasze podsumowanie 1 semestru w „Szczepaniku”

 

Nauka w obecnym liceum ogólnokształcącym na podbudowie szkoły podstawowej trwa 4 lata, czyli 8 semestrów. Pierwszy już za nami – i to z (mniejszymi lub większymi, ale zawsze coś) sukcesami! 

Wszyscy otrzymali promocję, obyło się bez ocen niedostatecznych, czy też jak mówi nasz Profesor „bez ungenügend”. Cieszymy się i chcemy to utrwalić w pamięci… 

Kronice polskiej znany (nieznany?) kronikarz okresu wczesnego średniowiecza funkcjonujący w historiografii pod mianem Gall Anonim napisał m.in. „podjąłem tę pracę, lecz by uniknąć lenistwa i zachować wprawę w dyktowaniu, i by na próżno nie jeść polskiego chleba”… My też na próżno nie zajadaliśmy się przed ekranami naszych kompów lub smartfonów… Oto nasze wyniki…

Średnia ocen klasy: 4.25; Frekwencja klasy: 94.98% (najlepsi w szkole!)

Trzy osoby uzyskałyby świadectwo z wyróżnieniem, trzy osoby miały dosłownie 100% frekwencję, a kolejnych siedem – prawie…

Dodatkowe działania: redagowanie podstrony klasowej, współpraca z redakcją: „Wiadomości Parafii Katedralnej” (Dawid Kossoń, Mateusz Święch, Tomasz Tokarski) oraz z gazetką „Vide Supra!”; udział w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej (Monika Gągała, Aleksandra Magiera); nagranie  filmu w ramach projektu „Domek na drzewie” (pozaszkolne zajęcia filmowe – Dominika Czernia, Monika Gągała, Natalia Gancarczyk, Mateusz Święch, Karolina Kapustka). 

Jako klasa medialna mieliśmy za zadanie przygotowanie gazetki klasowej pt. „Wybuchowa Mieszanka Profesora eM” podsumowującej 1 semestr w szkole (cała klasa).

Odbyliśmy zajęcia integracyjne w ramach Dnia Integracji, zajęcia terenowe z mediów.

Nasze koleżanki uczestniczyły w konkursach: Konkurs Języka Angielskiego na kartkę bożonarodzeniową – Gabriela Nowakowska; Olimpiada Wiedzy o Mediach – Aleksandra Limanowska. W rozgrywkach w piłce nożnej aktywnie uczestniczył Paweł Żyrkowski.

Wśród innych dodatkowych działań w szkole i poza szkołą możemy wymienić: naukę w szkole muzycznej – Natalia Gancarczyk; udział w warsztatach dotyczących sztuki debatowania; aktywne uczestnictwo w placówce SIEMACHA SPOT udzielanie korepetycji dzieciom z rodzin zastępczych; udział w akcji Małopolska 2050; zaangażowanie w WOŚP – wolontariusz 2021 oraz zaangażowanie w akcję charytatywną KSM (2 osoby).

Wszystkim dziękujemy za współpracę a naszym Kochanym Nauczycielom – za okazaną cierpliwość i zrozumienie dla naszych pasji!

 


z historii klasy 1a lo tarnowskiego ,,szczepanika”

 

Odcinek 29.

Zdalne nieco inaczej, czyli humor przed ekranem w wykonaniu klasy 1A w trzech odsłonach

 

Odsłona 1: Duchy w klasie!

Każdy z nas słyszał kiedyś o duchach. Na pewno nie każdy w nie wierzy, myślimy, że nie istnieją, a jednak! 

Tuż przed Halloween, czy też jak kto woli Świętem Zmarłych (nie mylić z Dniem Wszystkich Świętych), przyszła fala, której się jeszcze wtedy nie spodziewaliśmy. Duchy podszywające się pod uczniów zaatakowały naszą lekcję z wychowawcą. Ten skandaliczny incydent był ujęty na zdjęciu przez jednego z nich (widać odbicie). Zawsze każdy pewnie myślał, że duchy lubią być niezauważalne, ale mamy dowody, że jest inaczej! Pewnie robiły zdjęcia swoim ofiarom, a później ostrzegały innych, przed ich atakiem. Klasa była zaniepokojona tak nagłym najazdem duchów, zwłaszcza tuż przed Halloween. 

Na szczęście pan Czosnyka zachował zimną krew i niczym bohater wygonił duchy z lekcji. Później lekcja zdalna przebiegała zgodnie z planem i bez dalszych zakłóceń…

Odsłona 2: Uczeń na orbicie!

Gdy każdy z nas siedzi w domu, ze względu na restrykcje, które nas ograniczają, ktoś znalazł sposób, by było nieci inaczej i ciekawie. Ten nadzwyczajny osobnik nauk zdalnych poszedł o krok dalej niż jego koledzy i koleżanki z klasy!

Ten uczeń z obawy przed restrykcjami i chorobą (czasem dosłownie!) odleciał w kosmos i jeszcze bezczelnie pokazuje bezkresny wszechświat tuż za sobą! Pan Czosnyka nie dowierzał własnym oczom. Skandaliczne w jego zachowaniu jest to, że w kosmosie nie posiada nawet maseczki ochronnej! Ten uczestnik nauk zdalnych pokazał wszystkim, że restrykcje nic dla niego nie znaczą… Wykonał to w tak niesamowity i zaskakujący sposób! Nikt będący wtedy na zajęciach nie pomyślałby nawet, że wszystkie problemy można tak łatwo zakończyć! 

To zachowanie to prawdziwy geniusz ze strony tak młodego chłopaka. Tym zachowaniem zdenerwował rząd, który nie może od niego pociągnąć podatku… Ten osobnik uparcie ukrywa swoją lokalizację utrudniając rządowi znalezienie go. Polski wywiad już zajmuje się tą sprawą i obiecano nam, że ten uczeń za niedługo będzie twardo stąpał po ziemi.

Odsłona 3: Komisja dziękująca

Pewnego dnia nasza Prezydent Karolina wyszła ze wspaniałą inicjatywą: Postanowiła podziękować nauczycielom w przepiękny sposób

W ostatnim tygodniu pierwszego semestru Przewodnicząca postanowiła podziękować nauczycielom za ich wytrwałość i (w przypadku pana Czosnyki) bohaterskość w nauczaniu nas przez łatwe i trudne chwile. Podziękowania były zawsze na końcówkę lekcji. Najpierw Przewodnicząca (bądź inna osoba reprezentująca całą klasę) w imieniu całej klasy dziękowała nauczycielom, wymawiając miłe słowa i wspominając dobre chwile, a później cała klasa pokazała w kamerkach kartki z napisem „Dziękuję”. Nauczyciele byli mile zaskoczeni, co wywołało szczery uśmiech na Ich twarzach.

Tym jakże miłym akcentem kończymy ten semestr pełen zwycięstw i porażek…

 

Wybryki naszej (oczywiście tylko troszkę) szalonej klasy udokumentował i zapisał

Mateusz Święch


z historii klasy 1a lo tarnowskiego ,,szczepanika”

 

Odcinek 28.

(Nie)nudzić się jak mops, czyli obalamy mity i stereotypy o małych milusińskich

 

Istnieje taka piękna bajka naszego mistrza Ignacego Krasickiego, zatytułowana Dwa psy. Jednym z jej bohaterów jest mops, drugim kurta (czyli pies z uciętym ogonem, kundel)… Znacie ją?

«Dlaczego ty śpisz w izbie, ja marznę na mrozie?» —

Mówił mopsu tłustemu kurta na powrozie.

«Dlaczego? Ja ci zaraz ten sekret wyjawię —

Odpowiedział mops kurcie — ty służysz, ja bawię».

Mops pochodzi z Dalekiego Wschodu i jest bez wątpienia jedną z najstarszych ras. Pierwsze wzmianki o psach, które przypominają mopsa pochodzą już z II i I w p.n.e. W XVI w. zostały przywiezione na statkach handlowych z Dalekiego Wschodu do Holandii, gdzie bardzo szybko stały się ulubieńcami rodziny królewskiej. W Polsce pojawiły się już w XVIII w. Liczne ich grono mieszkało na królewskim dworze Stanisława Augusta, a Ignacy Krasicki napisał o nich nawet bajkę.

Po długich namowach i przekonywaniu rodziców, ja również od czterech lat jestem szczęśliwym właścicielem psa, a raczej suczki rasy mops, która wabi się Bercia. Kiedy z nami zamieszkała miała zaledwie dziesięć tygodni, była taka maleńka i bezbronna, wszystkiego musiałem ją uczyć, czasami nie było łatwo, szczególnie wtedy, gdy wracałem ze szkoły i musiałem po niej sprzątać. 

Z czasem Bercia nauczyła się załatwiać swoje potrzeby na zewnątrz, wiadomo na wszystko potrzeba czasu. Bercia jest koloru biszkoptowego, ma pomarszczony pyszczek, duże czarne oczy, spłaszczoną czarną mordkę, czarne uszy i fikuśnie zakręcony ogonek, jest niewielkim pieskiem. W związku właśnie z charakterystycznym wyglądem tej rasy, mopsy od wielu lat z jednej strony cieszą się ogromną sympatią, z drugiej zaś często są kategoryzowane jako śmiesznie wyglądające, a wręcz brzydkie psy, którym daleko do urody typowych ras wystawowych. 

Bercia jest pełna energii, wesoła, kocha rozbawiać towarzystwo, gdy jesteśmy na spacerze musi każdego zaczepić, zawsze chętna do zabawy, z nią nie można się nudzić. Gdy mam ciężki dzień, ona zawsze to wyczuwa, wtedy wskakuje mi na kolana i tymi swoimi oczkami chce mnie pocieszyć, rozbawić i oczywiście to działa. 

Bardzo charakterystyczną cechą Berci i wszystkich mopsów jest to, iż gdy śpi to chrapie, na początku było to dziwne, śmieszne, ale teraz jest urocze, przynajmniej ją słyszę i wiem gdzie śpi, bo oczywiście nie zawsze w swoim legowisku. Nie wiem, dlaczego ale ludzie, upodobali sobie właśnie mopsa na wzór i uosobienie lenistwa. Może stało się to za sprawą charakterystycznego wyglądu jego pyska, który sprawia wrażenie jakby się wiecznie nudził. Często mówimy, że nudzimy się jak mops, a tak naprawdę to nie jest prawdą. Z moją Bercią nie można się nudzić, ciągle wymyśla jakieś dziwne zabawy, czasem nawet myślę, że jest nadpobudliwa, tyle w niej energii, w jej życiu nie ma miejsca na nudę. Swoim dobrym humorem potrafi zarazić nawet największego ponuraka. Nie lubi samotności, kocha ludzi i inne zwierzęta również uwielbia się z nimi bawić na spacerach, czy w ogrodzie.

Dlatego, jeżeli chcesz mieć pupila, który będzie Cię kochał zawsze, to powinieneś mieć mopsa. To wspaniała rasa, pełna miłości, czułości, która uwielbia towarzystwo innych, nie znosi samotności. 

Z mopsem nie ma mowy o nudzie, sam doskonale się o tym przekonałem!

Dawid Kossoń


z historii klasy 1a lo tarnowskiego ,,szczepanika” 

 

Odcinek 27.

Tertio, czyli nasze projekty okładek do gazetki klasowej ( cz. 3 )

 

Czasopismo to wydawnictwo periodyczne (periodyk), czyli takie, które ukazuje się w określonym czasie. Rozróżniamy tutaj dzienniki, dwudniki (coraz częściej to już niezwykła rzadkość! ), tygodniki, dwutygodniki, miesięczniki, dwumiesięczniki, kwartalniki i roczniki. Istnieją tez tzw. nieregularniki, czyli pisma ukazujące się „w miarę potrzeb” lub w miarę możliwości finansowych organu je wydającego (wiadomo, z kasą są przecież zawsze problemy! ).

Wiemy już, że na winiecie, czyli stronie tytułowej gazetki koniecznie trzeba umieścić tytuł, bieżący numer wydania wraz z datą. Pozostała zawartość tej strony zależy od inwencji twórczej redaktora naczelnego lub redaktora prowadzącego daną edycję. Mogą się na niej znaleźć rysunki, fotografie oraz tytuły najciekawszych artykułów. Wymyślenie tytułu może odbyć się na drodze głosowania (tak też było u nas! ).

Nuta refleksji: Gazetka klasowa tak jak każda inna to nie lada wyzwanie i dodatkowy obowiązek dla tworzących ją osób. Jeśli jednak w końcu uda się zabrać we właściwy sposób za organizację tego przedsięwzięcia (czyli ogarnąć całość ), może być ono także źródłem wielkiej radości i nieść ze sobą ogromne możliwości rozwoju dla najbardziej ambitnych i uzdolnionych uczniów…

Zobaczcie propozycje stron tytułowych zaprojektowanych przez Dawida, Gabrieli, Kasi, Karoliny, Kasi, Magdy, Oli, Moniki, Oli, Pauliny, Wanesy i Weroniki…

A tobie drogi gościu, która z okładek przypadła najbardziej do gustu?


z historii klasy 1a lo tarnowskiego ,,szczepanika”

 

Odcinek 26.

O dziwnych feriach raz jeszcze, czyli życie młodzieży w covidowej rzeczywistości

 

Zapewne, jak co roku o tej porze dzielilibyśmy się naszymi przeżyciami, przygodami, jakie nas spotkały, dzisiaj natomiast musimy posłuchać zupełnie innej historii – historii, którą wykreował nam COVID z małą cyferką „19”.

Umówmy się, że będę używała stwierdzenia DZIWNE, czy też OBCE ferie… Dlaczego? Założę się, że każdy z nas zna odpowiedź na to pytanie i nie muszę szczegółowo objaśniać.

Zacznę od tego, że na pewno te obce ferie podarowały nam zdecydowanie odwrotne emocje, niż te, jakie towarzyszą nam od lat. Na samo stwierdzenie ferie reagowaliśmy z wielką radością, a w głowie roiło się od planów, jednak tym razem musieliśmy obrać zupełnie inną strategię.

Myślę, że bez wątpienia każdy z nas doświadczył pewnej pustki, może nawet uczucia bezsensu, przecież nic się nie zmieniło -tak jak podczas trwania nauki zdalnej, pozostaliśmy w domu.

Mimo wszystko z dziwnych ferii możemy być choć odrobinkę zadowoleni: w końcu podarowały nam tę wyczekiwaną chwilę wytchnienia oraz okazję do wysłania urządzeń elektronicznych na wolne, a przede wszystkim możliwość zajęcia się sobą, odpoczynkiem, swoimi pasjami.

Wiem, że to wszystko jest nam obce, myślę też, że dziwne ferie nie będą zbyt mile wspominane, ale cóż trzeba zacisnąć zęby i gdzieś tam w głębi duszy widzieć światełko w tunelu, oznaczające powrót do normalności…

nasza M. G.

Na szczęście przynajmniej lasów nam nie pozamykali… więc trzeba było korzystać ile się da 


z historii klasy 1a lo tarnowskim ,,szczepaniku”

 

Odcinek 25.

Secundo, czyli nasze projekty okładek do gazetki klasowej ( cz. 2 )

 

Każdy uczeń naszej klasy był zobligowany do przygotowania własnego projektu strony tytułowej i ewentualnej szaty graficznej oraz zawartości gazetki. Trzeba pamiętać, że ważnym krokiem powinno być wymyślenie takiego tytułu, który będzie adekwatny do zamierzonych treści. 

Propozycje powinny być niedługie i chwytliwe, a jednocześnie jak najbardziej nietuzinkowe, czyli odznaczające się oryginalnością. Rozpoczynając takie działania warto czerpać inspirację z innych magazynów, a zwłaszcza gazetek szkolnych, których tak wiele (zwłaszcza teraz w dobie koronawirusa) dostępnych jest w sieci. 

Można tutaj zachęcić do współpracy osoby o zróżnicowanych uzdolnieniach: mile widziane są osoby o talencie plastycznym czy fotograficznym – ale też ktoś, kto w przyszłości widzi siebie np. jako grafika komputerowego ( a to już nie lada wyzwanie! ).

Poniżej prezentujemy kolejną porcję naszych propozycji, przygotowanych tym razem przez Angelikę, Anię, Kasię, Klaudię, Marcelinę, Mateusza, Monikę, Natalię, Pawła, Sandrę i Weronikę…

Oto kolejne dzieła naszej kreatywnej klasy…


z historii klasy 1a lo w tarnowskim ,,szczepaniku”

 

Odcinek 24.

Dziennikarskie próby cz. 4, czyli ferie w czasie pandemii według Dawida

 

W „Wiadomościach…” ukazał się tekst kolejnego naszego kolegi – Dawida, traktujący o wyjątkowych feriach Anno Domini 2021…

━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━◦○◦━

Te ferie zimowe nie były takie jak zwykle, były nietypowe i inne niż w ubiegłych latach z uwagi na wciąż trwającą pandemie koronowirusa, która szturmem wtargnęła w naszą codzienność, kompletnie ją zaburzając. W całej Polsce trwały w tym samym terminie: od 4 do 17 stycznia, nie było tradycyjnego podziału na województwa, wszystko po to, by nie dopuszczać do wzrostu zakażeń. To były też najdłuższe ferie szkolne: razem z przerwą świąteczną trwały niespełna cały miesiąc.

Każdy z nas zapewne chciałby trochę odpocząć, zapomnieć o tym, co się wokół nas dzieje. Niestety obostrzenia, które nam wprowadził rząd w kraju pozostały przedłużone do końca ferii. Czyli… nie możemy pojechać ma obóz narciarski, na weekend w góry, czy też za granicę. Musimy dostosować się do pewnych zasad, takich jak dystans społeczny, brak imprez i tego typu zabaw w większym gronie. Hotele, restauracje wszystko pozostaje nadal zamknięte. To bardzo trudny okres… Przecież po tych miesiącach zdalnej nauki w domach, każdy młody człowiek wyszedłby po prostu do ludzi, na zwykłą pizzę, lody czy kawę do kawiarni… Ale na to przyjdzie chyba jeszcze sporo poczekać…

Może teraz gdy mamy nie wychodzić z domu siądziemy na chwilę i podumamy nad rzeczami, na które nigdy nie mieliśmy czasu..?


Z HISTORII KLASY 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 23.

Primo, czyli nasze projekty okładek do gazetki klasowej ( cz. 1 )

 

W naszej szkole od 2004 r. wydawana jest gazetka szkolna pt. „Vide Supra!”, a od 2006 r. wychodzi także „Rocznik Szkoły Szczepanika”. Klasy o profilu medialnym dwa razy w cyklu nauczania mają przygotować swoją gazetkę klasową.

Czym jest gazetka klasowa? To pismo wydawane przez nauczyciela i uczniów, które powinno mieć odpowiedni kształt i strukturę, podobną do tej, jaką posiadają wszystkie inne magazyny. Na stronie tytułowej poza nazwą gazetki warto umieścić numer wydania wraz z datą. Oczywiście każdy periodyk powinien ukazywać się w określonej częstotliwości czasowej.

Także nasza klasa miała za zadanie opracować taką gazetkę, co w warunkach pandemicznych nie było sprawą łatwą. Zaczęliśmy od przygotowania projektów okładek i propozycji tytułów. Technika była różna: od najprostszych szkiców ołówkowych, poprzez nieco bardziej profesjonalne przygotowane w odpowiednich programach, aż po cudeńka opracowane z pietyzmem i dopracowane pod wieloma szczegółami.

Poniżej prezentacje z naszej klasy przygotowane przez Gabrysię, Kacpra, Karolinę, Kasię, Marcelinę, Marysię, Monikę, Olę, Oliwię, Tomka i Weronikę.

Jak widać, takie zadania niezwykle budzą w nas głęboko ukryte talenty


z historii klAsy 1a lo w tarnowskim ,,szczepaniku”

 

Odcinek 22.

„Merkuriusz Wojnicki”, czyli nasza Ksymena i media w Jej okolicy

 

Naszym zadaniem w ramach ćwiczeń ph. „Media w mojej okolicy” było wyszukanie różnorodnych mediów działających na terenie naszych miejscowości lub gminy. Dotyczy to czasopism, portali ale też ewentualnie radia i telewizji… Są to DŻS-y, czyli dokumenty życia społecznego.

 

W mojej wsi działa niewiele jakichkolwiek mediów, więc podam takie, jakie znalazłam i inne z regionu. Pierwszymi mediami, na które się natknęłam były oczywiście strony internetowe, takie jak strona parafii, czy szkoły, na których poniekąd znajdowały się różne informacje na temat tego, co się dzieje lub ma się wydarzyć. Inna strona, która jest mi znana, to witryna Gminy Wojnicz, w której Biadoliny się znajdują. Tam jest już więcej wieści, nowości i zapowiedzi i jest dużo bardziej profesjonalna. Skierowana jest to większej liczby odbiorców, którzy są w gminie.

Kiedyś w mojej miejscowości wydawana była gazeta, która niestety już nie istnieje. Była ona sprzedawana w kościele i zawierała informacje dotyczące ostatnich zdarzeń ż życia mieszkańców. Pismo nie utrzymało się, ponieważ we wsi nie ma zbyt wielu wydarzeń.

Oprócz tego dostępny jest „Merkuriusz Wojnicki”. To bezpłatny miesięcznik samorządowy wydawany od kwietnia 2011 r. Czasopismo to jest źródłem informacji o aktualnych wydarzeniach społecznych, gospodarczych, kulturalnych i rozrywkowych dotyczących gminy Wojnicz. Są tam różne tematy, związane z kościołem, gminą itp. – w zależności do tego, co się „aktualnie dzieje”. Niestety nie ma tego dużo, jak to ma miejsce w większych miejscowościach, ale myślę, że ważne jest to co przynajmniej mamy.

Ksymena Batko

Może i ty nasz gościu skusisz się na lekturę wojnickich wieści?


Z HISTORII KLASY 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 21.

Nasze talenty po raz wtóry, czyli umiejętności i pasje 

uczniów klasy 1A tarnowskiego „Szczepanika”

Talent ma różnorodne znaczenie. Samo słowo talent, w wersji łac. talentum pochodzi od gr. τάλαντον tálanton i oznacza… ’ciężar’ W zależności od czasu i miejsca znaczył lub znaczy co innego. Dla przykładu warto wspomnieć ( a my to wiemy, bo mamy przecież rozszerzoną historię! ), że była największą jednostką miary masy i pieniądza, używana w starożytności w Asyrii, Babilonii oraz w starożytnej Grecji i Palestynie. Z przekazów Herodota wiadomo, że w Mezopotamii odpowiadała masie 30,12 kg. Izraelici w czasach Starego Testamentu przejęli ją jako tzw. kikkar, czyli krąg wagi ok. 34-36 kg, zaś jej odpowiednik na Krecie liczył ok. 29 kg. Miała też swoją wartość: w Babilonii talent stanowił równowartość 60 min i 3600 szekli… ( Ciekawe, ile byłoby to złotych – patrząc na obecne polskie czasy… ). W Grecji był monetą określonej wartości, dla Jezusa pretekstem do opowiedzenia znanej przypowieści. 

[Nie jesteśmy matematykami, ale wg obliczeń: 1 talent = 6.000 drachm = 768.000 leptonów = 1.152.000 PLN. 2 talenty = 12.000 drachm = 1,5 mln leptonów = 2.304.000 PLN. 5 talentów = 30.000 drachm = 3,8 mln leptonów = 5.760.000 PLN.].

Ale nie o takich talentach chcemy pisać… Dla nas to raczej uzdolnienie – wrodzone lub nabyte predyspozycje w dziedzinie intelektualnej, ruchowej lub artystycznej przejawiające się ponadprzeciętnym stopniem sprawności w danej dziedzinie lub zdolnością do szybkiego uczenia się jej. Mogą być talenty muzyczne, lingwistyczne, plastyczne, techniczne, sportowe i inne… 

A jakie są w naszej klasie… – wybrane przykłady zobaczcie sami!

Piękne rysunki Klaudii Golby

° ∆ ——– ••• ——- ∆ °° ∆ ——– ••• ——- ∆ °

Kasia Drozd i jej dźwięczne ukulele

° ∆ ——– ••• ——- ∆ °° ∆ ——– ••• ——- ∆ °

A tutaj Wanesa, PaulinaKarolina jako sportowe świry…


Z HISTORII KLASY 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 20.

Wszystko inaczej, czyli nauka zdalna 

– od 12 października 2020 r. – całkiem realna 

– tylko jak długo można to znosić?

 

W tym roku wszystko jest inaczej: inaczej się uczymy, inaczej zdobywamy oceny, inaczej wyglądają zebrania z rodzicami. Inne były warsztaty wychowawcze pn. „Akceptacja i wzajemna pomoc”, inna była wigilia klasowa… Wszystko TYLKO ZDALNIE i TYLKO ONLAJN

Szkoła Szczepanika była moją wymarzoną Szkołą, bardzo cieszyłam się, że będę mogła się w niej uczyć. Cały wrzesień i trochę października z uśmiechem na twarzy chodziłam do Mojej Szkoły. Aż nagle 12 października nasza szkoła została zamknięta w powodu obecnej sytuacji na świecie i przeszliśmy na nauczanie zdalne. Lekcje online mają wiele negatywów. 

Ja jako pierwszoklasistka prawie w ogóle nie zdążyłam oswoić się z nową Szkołą, nie zdążyłam poznać się z nowymi rówieśnikami – a przecież jest to niezmiernie ważne. Ale przede wszystkim nauczanie zdalne niesie za sobą wielką „dziurę” w edukacji dzieci i młodzieży, brak osobistego kontaktu z nauczycielem, brak możliwości spotkań z koleżankami i kolegami z klasy i szkoły. Spora część z nas straciła większość kontaktów z przyjaciółmi, częstsze spędzanie czasu w domu, może też rodzić lenistwo. 

Jako pozytywy jest uważane przez uczniów to, że nie trzeba tak wcześnie wstawać, że łatwiej jest ściągać, a za tym idą lepsze oceny. Może i jest łatwiej i stopnie faktycznie są lepsze, ale moim zdaniem ważniejsze jest to, co jest w głowie, a nie to, co w dzienniku. Nikt, gdy będzie szło się na rozmowę o pracę, nie zapyta, jaką miało się ocenę z matematyki w 1 liceum. Dlatego liczy się zastosowanie praktyczne… 

O wiele lepsze jest nauczanie stacjonarne, ponieważ zmusza, ale również zachęca uczniów do nauki, rozporządzania czasem. Znajomi też odgrywają wielką rolę w życiu młodzieży, gdy nie ma znajomych automatycznie młodzież zamyka się w sobie i pomału budzi się aspołeczność. 

Mam nadzieję, że za niedługo wszystko wróci do normalności i wszyscy będą cieszyć się z powrotu do szkół. Wspaniale byłoby po tak długiej przerwie zobaczyć się z wszystkimi i powspominać to i owo… 

Wspomnieniami podzieliła się Weronika Górka

 

A tak nasza klasa wraz z naszym Wychowawcą pracuje na nieszczęsnych lekcjach online…


Z HISTORII KLASA 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 19.

Dziennikarskie próby cz. 3 – Oczami młodych według Tomka

Kolejną próbę dziennikarską podjął nasz kolega Tomek, który w następnym numerze „Wiadomości…” zaprezentował tekst z cyklu „Oczami młodych”, dotyczący refleksji grudniowych…

Grudzień to ostatni miesiąc każdego roku. Dla jednych to czas podsumowań i nowych planów. Dla innych to czas: Świętego Mikołaja, prezentów, oczekiwania na pierwszą gwiazdkę. Ten świąteczny klimat , dzielenie się opłatkiem i czas spotkań z rodziną, sylwestra… Dzieci uwielbiają ten radosny czas i świąteczny klimat, a także sam fakt związany z lepieniem bałwana czy wszelkiego rodzaju zabawami zimowymi. […]

Jako chrześcijanie stajemy wobec szczególnej próby wiary. Żyjemy w świecie skomercjalizowanym, w którym kładzie się akcent na sukces, pomnażanie majątku i bezwzględne korzystanie z przyjemności życiowych z pominięciem życia duchowego. Świat głosi tezę, że taka postawa jest przejawem nowoczesności i wynika z konieczności związanej z rozwojem cywilizacyjnym. Niestety mamy teraz w naszym świecie pandemię koronawirusa. To także dla nas czas próby. Wiele zależy od nas samych. Pandemia koronawirusa spowodowała rozsypanie się naszego życia, o którym myśleliśmy, że mamy nad nim kontrolę. – teraz jest czas, by to przemyśleć na nowo…

Tomasz Tokarski


Z HISTORII KLASY 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 18.

Dekalogu raz jeszcze, czyli refleksje widziane oczami naszej Kasi

Wiemy, że recenzja odnosi się do aktualnych zjawisk artystycznych i naukowych. Jest gatunkiem o schematycznej strukturze: zawiera elementy informacyjne, analityczno-krytyczne i oceniające. Oto moja głębsza refleksja na temat filmu pt. Dekalog I…

Film Dekalog I to pierwsza część cyklu telewizyjnego z 1988 r. w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego, będąca filmową interpretacją pierwszego przykazania: Nie będziesz miał bogów cudzych przed mną. Jest to polski dramat, w którym najważniejsze role odegrali: Henryk Baranowski, Wojciech Klata oraz Maja Komorowska. Scenografią zajęła się Halina Dobrowolska, która zajmuje się dekoracją wnętrz wraz z  kostiumografią. Muzyka Zbigniewa Preisnera dodaje pewne emocje w danych sytuacjach oraz, co jakiś czas, wzbudza nastrój niepokoju czy grozy. 55-minutowy film nagrywano na warszawskim osiedlu.

Na początku filmu poznajemy młodego mężczyznę, który wierzy oraz jest przekonany, że wszystko da się obliczyć za pomocą odpowiednich działań matematycznych. Dla niego liczy się tylko to, co da się udowodnić w sposób naukowy. Najbardziej wartościową rzeczą dla niego jest komputer. Twierdzi, że ten wynalazek potrafi wszystko obliczyć oraz przewidzieć. Krzysztof ubóstwia ten sprzęt, więc w każdej sytuacji się jemu poddaje. Niestety, pewnego dnia w bardzo bolesny sposób, przekonuje się, że takie rozumowanie jest błędne. Jako kochający oraz troskliwy ojciec oblicza wytrzymałość lodu na zamarzniętym jeziorze, ponieważ jego syn Paweł zamierza tam wypróbować swoje łyżwy. Matematyk sprawdza ciężar lodu i stwierdza, że wytrzyma on znaczny większe obciążenie, niż waga jego synka. Jest przekonany, że nic złego nie może się stać. Niestety kalkulacje okazały się błędne i lód załamał się. Chłopiec wpadł do jeziora i utonął. Po tej tragedii Krzysztof uświadamia sobie oraz przekonuje się, że o losach człowieka nie decyduje komputer czy inny sprzęt. Zaczyna rozumieć, że o tym co ma być, decydują siły wyższe, a nie wyłącznie skomplikowane równania, na których całe życie się opierał. Wydarzenie to wyrywa ojca ze stanu religijnego zobojętnienia i wywołuje bunt skierowany przeciwko Bogu, którego istnieniu wcześniej zaprzeczał.

Uważam, że Krzysztof Kieślowski w filmie pt. Dekalog I, pragnie nam przekazać, że oprócz świata materialnego, istnieje ważniejsza wartość: duchowa. Wydarzenia uświadamiają nas, a zarazem ostrzegają, że przywiązanie do rzeczy zbędnych i jednoczesne oddalenie się od Boga, może doprowadzić do poważnej  tragedii. W trakcie oglądania, w mojej głowie rodziła się masa trudnych pytań. Zastanawiałam się, dlaczego Bóg, który jest dobrym ojcem, tak srogo karze człowieka niewierzącego oraz pozbawia życie młodego, niewinnemu chłopcu? Możemy rozmyślać nad tym, czy i w naszym życiu nie ma ,,bogów”, których stawialibyśmy nad Boga Ojca? Czy również nas może spotkać tak straszna kara? Gorąco polecam, aby każdy wygospodarował czas na obejrzenie Dekalogu I. Jestem przekonana, że ten film porwie każdego widza w nurt przemyśleń, dotyczących swojego postępowania, polecam go zwłaszcza młodzieży. Sądzę, że bohater filmu – Krzysztof, czyli człowiek, który nie wierzy w Boga, nie może zrozumieć, iż taka tragedia spotkała jego syna oraz był wściekły, że obliczenia się nie sprawdziły. Myślę, że to wydarzenie też dało mu dużo do zrozumienia i potwierdzenia, że Bóg istnieje. Cały czas sprzeciwiał się temu. On ciągle trzymał się zdania, że istnieje  bóg ludzkiego umysłu, który jest logiczny, racjonalny i niepodważalny. Za wielki plus uważam zachowanie mężczyzny, odnośnie lekcji religii syna. Mimo, że sam jest ateistą (można by się spodziewać, że nie zgodzi się na uczęszczanie Pawła na te lekcje), nie ma jednak nic przeciwko i otwarcie zgadza się. Z kolei negatywną stroną jest bezmyślne podążanie za tym, co wskazuje komputer. Sądzę, iż to tylko sprzęt i nie powinniśmy na nim polegać, należy kierować się własnym rozumem i w każdej sytuacji trzeba podążać za rozsądkiem. Stwierdzam, że film wyreżyserowany przez wybitnego reżysera, jakim był K. Kieślowski pozwoli każdemu dostarczyć tych niezwykłych emocji jak i przemyśleń. Uważam, że jest to film godny polecenia. Dzięki  Dekalogowi I możemy sobie uświadomić, że kino to nie tylko rozrywka czy zabawa, lecz także sztuka, która przekazuje podstawowe prawdy moralne, niekiedy w nieco odmienny sposób.

Katarzyna Drozd

Plakat reklamujący film Dekalog I Krzysztofa Kieślowskiego


Z HISTORII KLASY 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 17.

MNN, czyli Małopolska Noc Naukowców – promowanie dokonań naszego Patrona w sali nr 18

Małopolska Noc Naukowców (w skrócie: MNN) to cykliczne wydarzenie, którego główną ideą jest promocja i popularyzacja nauki wśród mieszkańców Małopolski. Jest to przedsięwzięcie organizowane w ramach ogólnoeuropejskiej inicjatywy, czyli Europejskiej Nocy Naukowców, która została zapoczątkowanej przez Komisję Europejską w 2005 r. a od 2007 r. wydarzenie to organizowane jest w Małopolsce.

Nasza szkoła wraz z Fundacją im. Jana Szczepanika od 2011 r. (we współpracy z PWSZ) włącza się w tę akcję, promując dorobek Patrona. Trzeba dodać, że to projekt łączący naukę i rozrywkę mający na celu uświadomienie dzieciom i młodzieży roli naukowców, przybliżenie ich pracy i pokazanie jak wpływa na nasze codzienne życie, a także zachęcenie młodego pokolenia do wyboru kariery naukowej. W bieżącej edycji, ze względu na ograniczenia związane z epidemią koronawirusa, zmuszeni byliśmy przygotować materiał w wersji zdalnej w postaci filmu. Nasza Sala – nr 18 od lat jest miejscem, gdzie przygotowuje się wystawę pamiątek poświęconych Janowi Szczepanikowi. W bieżącym roku szkolnym mija 95 lat od założenia szkoły (15 listopada 1925 r.) i 95 lat od śmierci Patrona (18 kwietnia 1926 r.).


Z HISTORII KLASY 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 16.

Jak napisać recenzję, czyli zabawa w krytyka po obejrzeniu filmu

Ciekawe kto wie, że słowo recenzja wywodzi się z łaciny, gdzie dawne recensio oznaczało ‘spis ludności, przegląd’. Słowo to przyjęło się w polszczyźnie za pośrednictwem niemieckiego Rezension i oznacza analizę i ocenę dzieła artystycznego, publikacji naukowej, projektu, przewodnika, poradnika, wystawy, przedstawienia teatralnego, publikacji multimedialnej, filmu, gry komputerowej itp. My zmagaliśmy się z recenzją filmu Dekalog I.

Kadr z filmu Dekalog I Krzysztofa Kieślowskiego

Film zatytułowany Dekalog I został wyreżyserowany przez Krzysztofa Kieślowskiego, pochodzi z 1988 r. i trwa 55 min. To pierwsza część z cyklu filmowego zwanego Dekalog. W zamyśle reżysera film jest interpretacją pierwszego przykazania ,,Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną”. Aktorzy, którzy zagrali poszczególne role, to: Henryk Baranowski, Maja Komorowska, Maria Gładkowska i Wojciech Klata. Film ten można zaliczyć do gatunku dramatu obyczajowego.

Fabuła opowiada o ojcu Krzysztofie (główny bohater ma takie samo imię jak reżyser!), który wychowuje samotnie syna Pawła. Mężczyzna nie wierzy w Boga, woli myśleć racjonalnie postępuje zgodnie z nauką, opiera się wyłącznie na faktach i badaniach. Jest też fanem elektroniki, fascynuje się możliwościami urządzeń elektrycznych. Z kolei jego syn Paweł jest bardzo mądrym oraz ciekawym życia dzieckiem, który interesuje się otaczającym go światem. Paweł spotyka się prawie codziennie z swoją ciocią (siostrą ojca), która zastępuje mu matkę. Jest to osoba głęboko wierząca w Boga. Chłopiec znajduję u niej ciepło i wsparcie, które w jego wieku jest bardzo ważne. Pewnego dnia chłopiec otrzymał w prezencie łyżwy, chciał przetestować na zamarzniętym jeziorku. Finał filmu jest dramatyczny: ojciec pod wpływem wiary tylko w naukę źle obliczył grubość lodu, który pod ciężarem chłopca okazał się być zbyt cienki i chłopiec zaczął się topić…

W moim odczuciu film jest bardzo ciekawy, porusza ważną kwestię, w tym rozumienie przekazu pierwszego przykazania na podstawie prawdziwej historii. Mnie osobiście bardzo się spodobał, był emocjonujący oraz wzruszający. Mimo, że ten film to starsza produkcja (ja bardzo lubię oglądać takie filmy, bo nawiązują do czasów, których my nie znamy), to jednak polecam obejrzeć go każdemu, gdyż film zmusza do refleksji i zastanowienia się nad wieloma sprawami…

Gabriela Nowakowska

 


z historii klasy 1A LO w tarnowskim ,,szczepaniku”

 

Odcinek 15.

Co nieco o naszych talentach cz. 1, czyli Milena, jakiej nie znamy

W naszej medialno-artystycznej klasie nie brakuje licznych talentów. Przejawiają się one w różnych dziedzinach – mogą być literackie, muzyczne, plastyczne sportowe i inne. Dziś prezentujemy nieznaną stronę naszej Florentynki… Nie dość, że pięknie gra, to jeszcze…pisze wiersze.

 

Liceum Szczepanika

 XIV Liceum im. Szczepanika

 To szkoła, w której nauki się nie unika 

Od progu Witamy miłych gości 

A uczniowie mają wiele edukacyjnych możliwości

 Choć ciasne są korytarze 

Duch patrona się na nich ukaże 

Jest dla nas wzorem do naśladowania 

Dlatego unikamy odpisywania

A kiedy nastrój zły dogania 

Muzyka na przerwach smutki rozgania 

Nawet na zdalnych poziom trzymamy 

Bo sukcesów w życiu wyglądamy


Brama do przyszłości

O szkoło! Jasna!

Porcie bezpieczny

Z twoich bram

Zaglądam w dorosłość

Marzymy o wielkich podróżach

Jak Magellan

Każdy inaczej szansę swą odbierze

Bilet do przyszłości

Skasuje w innej bramie

Prowiant na życie

Czeka w wielu księgach

Postawcie żagle!

Zaraz wyruszamy

 

A oto nasza koleżanka przyłapana na wygrywaniu kolejnych nut „Wiosny” Antonio Vivaldiego 


 

Z HISTORII KLASY 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 14.

Dziennikarskie próby cz. 2, czyli refleksje nad tymi, którzy już odeszli

Mateusz popełnił kolejny artykuł, który opublikowano w znanych nam już „Wiadomościach…”. Może rośnie nam talent dziennikarski? W każdym razie temat, jakiego się podjął, należy raczej do tych trudnych, zwłaszcza dla 15-latków. Ale jak pisał Jan Kochanowski: „Nie porzucaj nadzieje, / Jakoć sie kolwiek dzieje […] Lecz na szczęście wszelakie / Serce ma być jednakie”…

Przez cały rok mamy wiele zmartwień, problemów, zapominamy o przeszłości, odcinamy się od niej. Odcinamy się od osób, które odeszły, niszczymy wspomnienia o nich. Tylko dlaczego? Co nam to daje? Chcemy uciec od czegoś co nas męczy, co nas zżera od środka. Może czas zmienić tę taktykę? 

Zbliża się szczególny czas pamięci o tych co odeszli z tego świata. Nie zapomnijmy też o tych którzy umarli za naszą Ojczyznę byśmy my mieli teraz własny niezależny kraj. […]

Poświęćmy czas dla nich, ponieważ teraz jesteśmy im bardziej potrzebni. To może nie być łatwe i dawne rany mogą zostać rozdrapane, ale przynajmniej możemy coś dla nich zrobić. Życzę Wam wszystkim owocnej i szczerej pamięci dla tych co nas opuścili. Z Bogiem!


 

Z HISTORII KLASY 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 13.

FelietonOwo, czyli nasze próby pisarskie w tym jakże pojemnym gatunku, zwanym FELIETONEM

Felieton – fr. feuilleton ‘zeszycik’ to gatunek publicystyczny lub krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający punkt widzenia autora. Felietonista porusza i komentuje aktualne tematy społeczne, zwraca uwagę na ujemne zjawiska w życiu codziennym, często wykorzystując do tego elementy satyry, ironii, humoru itp…

 

Czas mnie gonił. Moje stopy w szaleńczym tempie odbijały się od podłoża. Mogę śmiało powiedzieć, że mój pierwszy dzień nawet się nie zaczął, a ja już zdążyłam zaliczyć pierwszą wpadkę. Została mi minuta, a mój GPS w smartfonie wskazywał, że do celu dojdę w ciągu trzech minut. Dotarłam. Moje szczęście choć trochę mi sprzyjało, ponieważ przeszłam przez próg szkoły w momencie, gdy zadzwonił dzwonek. Nie tylko ja spóźniłam się na zajęcia. 

Na korytarzu przeciskało się wiele osób. Szkoła przypominała mrowisko, a ja byłam jedynie małą mróweczką w tym tłumie. Lekcje planowo się rozpoczęły, a ja naprawdę żałowałam, że nie zwlokłam się z łóżka pół godziny wcześniej…

To nie było mrowisko. To był istny labirynt. Uczniowie znikali za różnymi drzwiami i korytarzami, a mój wzrok nerwowo szukał spisu sal, na jakim piętrze się znajdują. Poczułam w kieszeni wibracje. I w tym momencie dziękowałam „stwórcy internetu”. Przez ten cudowny wynalazek poznałam swoją klasę dużo wcześniej i od jednego z jej członków dostałam wiadomość ze spisem sal. Teraz tylko wystarczyło wspiąć się na odpowiedni poziom i będzie z górki. Śmieszne złudzenie. 

Wspominałam, że szkoła to labirynt? Co z tego, że wdrapałam się po schodach na odpowiednie piętro. Skoro sali dalej nie było na horyzoncie. W prawo, czy w lewo? Zdecydowałam się skręcić w lewo, choć nie bardzo ufałam swojemu zmysłowi orientacji w terenie. Ten korytarz był naprawdę długi. 

Odcinek dzielący mnie od domu do szkoły był krótszy. Sala osiemnaście, a lekcje miałam w trzydzieści cztery. Zaczynałam coraz bardziej wątpić w fakt, że spóźnię się o kilka chwil. Stare wnętrze momentami przyprawiało mnie o dreszcze, a ja mimowolnie uszczypnęłam się w przedramię. Zastanawiało mnie, czy nie śnię w latach, gdy dominowały fotografie w kolorze sepii. Stare tabla uświadomiły mi, jak stara ta szkoła musi być. Byłam przytłoczona tym miejscem, a zarazem zafascynowana. Moje myśli były skupione tylko na tym budynku. Nie obchodziło mnie moje spóźnienie. Do rzeczywistości ściągnęło mnie skrzypnięcie. Na tyle głośne, że serce podskoczyło mi do gardła. Nawet nie spojrzałam na zegarek, żeby sprawdzić jak dużo już minęło od rozpoczęcia lekcji. Na moje szczęście znajdowałam się już pod odpowiednią salą. Weszłam do środka, a tam byli już wszyscy. Brakowało tylko nauczyciela. W duchu uśmiechnęłam się i zajęłam ostatnie wolne miejsce z tyłu. Od razu nastawiłam sobie budzik o trzydzieści minut wcześniej. Lepiej nie kusić losu na przyszłość.

Monika Gągała


 

Z HISTORII KLASY 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 12.

Koronawirus, czyli nauka zdalna: sukces, czy stracona szansa?

9 października po raz ostatni byliśmy w szkole na nauce tradycyjnej. Od 12 – przeszliśmy na nauczanie zdalne. Na jak długo? Tego chyba nikt nie umie stwierdzić ani przewidzieć. Doświadczyliśmy już tej formy nauki w 8 klasie SP, kiedy to od marca do czerwca byliśmy zmuszeni przyzwyczaić się do nowej (nieznanej przecież nigdy wcześniej w historii nie tylko polskiego szkolnictwa) historii… Czym była i jest dla nas nauka zdalna? Odpowiedzi mogą być różne.

 

Zdalne nauczanie to forma nauki, którą podjęły między innymi polskie szkoły w wyniku pandemii koronawirusa. Dla uczniów, tak jak i dla nauczycieli była to nowa sytuacja, której trzeba było stawić czoło. Jednak czy taka forma nauki dobrze się sprawdziła? Czy uczniom i nauczycielom wyszło to na plus?

Jednym z większych problemów zdalnego nauczania jest sam sposób przeprowadzenia zajęć, ponieważ kwestia internetu, sprzętu, czy zasięgu zależy od indywidualnej sytuacji ucznia, na którą on sam często nie ma wpływu. Te problemy znacznie utrudniają pracę zdalną, tak samo jak i fakt, że uczniowie których to nie dotyczyło często używali ich jako wymówki na różne nieprzyjemne sytuacje.

Kolejną negatywną rzeczą podczas zdalnego nauczania było to, że zwłaszcza nauczyciele nie czuli się komfortowo prowadząc lekcje przez internet. Przez brak realnego kontaktu nie mogli wytłumaczyć uczniom lekcji tak dobrze, jak odbywałoby się to podczas nauczania stacjonarnego.

Pozytywnym skutkiem tej formy nauki było poświęcenie przez uczniów więcej czasu na naukę dzięki m.in brakowi dojazdów do szkoły, czy ewentualnej nieobecności ucznia na lekcji z powodu choroby.

Moim zdaniem zdalne nauczanie dobrze sprawdziło się w tej konkretnej sytuacji, ponieważ pomimo braku realnego kontaktu uczniowie mogli zdobywać wiedzę i uczestniczyć w lekcjach. Jednak standardowe nauczanie stacjonarne dużo lepiej się sprawdza.

Natalia Gancarczyk

W naszej ukochanej szkole czas jakby nagle stanął…


 

Z HISTORII KLASY 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 11.

Nasze spacery, czyli poznawanie tajników Tarnowa i Jana Szczepanika

Mając świadomość, że wcześniej czy później czeka nas nauka zdalna i zamknięcie w domach (oby nie na długo!) podczas zajęć medialnych odbyliśmy kilka spacerków i lekcji w terenie, na świeżym powietrzu. Może nie każdy wie, jak wiele tajemnic kryje nasze nasz Tarnów. Podczas jednej z lekcji dowiedzieliśmy się nieco więcej o okoliczności jego założenia przez Spycymira Leliwitę, który 7 marca 1330 r. uzyskał w Krakowie od króla Władysława Łokietka przywilej lokacyjny. Przeszliśmy szlakiem Starego Miasta, oglądając wiele nieznanych lub mniej znanych miejsc, a nasz przewodnik (Wychowawca) opowiadał nam ciekawe historie związane z dawnymi czasami. Tak trafiliśmy m.in. na pozostałości starej synagogi, zniszczonej przez Niemców podczas II wojny światowej. Odbyliśmy też marsz szlakiem Patrona naszej szkoły – Jana Szczepanika. Okazuje się zatem, że prawdziwe jest powiedzenie, iż podróże kształcą. Nawet te niezbyt odległe… Oby więcej takich zajęć!


 

Z HISTORII KLASy 1A LO W TARNOWSKIM ,,SZCZEPANIKU”

 

Odcinek 10.

Dziennikarskie próby cz. 1, czyli o pierwszych artykułach Mateusza

I w końcu nadszedł czas na to, abyśmy spróbowali swoich sił na profilu, na którym się uczymy. Jako pierwszy swój talent ukazał nasz kolega Mateusz, którego artykuł dotyczący października jako miesiąca różańcowego został opublikowany w miesięczniku „Wiadomości Parafii Katedralnej”. Na początku tekstu naszego kolegi czytamy: „Żyjąc w tak zabieganym i pogrążonym w pandemii świecie, łatwo jest zapomnieć, o tym co naprawdę jest dla nas ważne. I teraz jest idealny moment, by przystanąć na chwilę…”

Warto dodać, że z tym czasopismem od 2014 r. oprócz ks. Katechety współpracuje także nasz Wychowawca. On pisze o historii. Jakie to uczucie, kiedy Twój tekst czyta około 1000 odbiorców, a może i więcej? O to trzeba byłoby zapytać Matiasa…


 

Z historii klasy 1A LO w tarnowskim ,,Szczepaniku”

 

Odcinek 9.

Human na praktykach u Pinokia, czyli jak nasza uczennica wylądowała w zakładzie

produkcji mebli z 1TM

 

7-9 października, Bieszczady. 

Kartka z pamiętnika Dominiki Czerni

 

Piękny, jesienny poranek. Godzina 5:30. Niby to wcześnie, bo jedyne kto się wtedy budzi – to skowronki na drzewach. Ja jednak – pełna ekscytacji – obudziłam się tuż przed budzikiem. Szybko wstałam i posprawdzałam czy wszystko mam: buty, kurtka, śpiwór i… okulary ochronne. Musiałam zadbać o bezpieczeństwo, w końcu w zakładzie meblarskim wióry chodzą za tobą niczym nieszczęście za Kochanowskim… Ach, te polonistyczne porównania…

I właśnie wtedy zdałam sobie sprawę dlaczego mnie – człowiekowi, któremu w głowie jedynie wiersze, łacina i wiele nowych, mądrych słów, od których często aż głowa pęka – zachciało się jechać i oglądać stosy desek, krzeseł oraz maszyn, wyglądających na narzędzia do tortur?!

– Okej, wszystko mam, mogę ruszać!

Po długiej przeprawie na miejsce zbiórki, a potem jeszcze dłuższej na miejsce zakwaterowania – w końcu: dotarliśmy. Najpierw byliśmy w już wspomnianym zakładzie, gdzie oglądałam typy drzew, sposoby na ich obróbkę i dużo innych nudnych rzeczy… Nigdy nie obudziło się we mnie powołanie do stolarstwa i stwierdziłam, że chyba to już nie nastąpi. 

Drugiego dnia było już ciekawiej: poszliśmy w góry. Pomimo deszczu i błota, które potem magicznie znalazło się w każdej części garderoby, śmialiśmy się i bawiliśmy aż do ostatniej minuty. Zwiedzałam zakład węgla drzewnego i nawet mini hodowlę żubrów. Nie wiedziałam, że te olbrzymie ssaki są takie urocze!

Trzeciego i zarazem ostatniego dnia w końcu towarzyszyło nam słońce. Mieliśmy zaplanowany wtedy jedynie spacer po zaporze nad Soliną. Nareszcie nadszedł kres tych drzewnych historii! (chociaż podejrzany kwas do maczania drewna czuć było ode mnie jeszcze przez kolejne kilka dni!). Dzień rozpoczęliśmy od przemeblowania naszych łóżek (bo covidowe obostrzenia nawet tam musiały nas dopaść). Musieliśmy ustawić je 1,5 metra od siebie żeby się „uchronić”. Co z tego, że potem zeszliśmy na wspólne śniadanie i wpakowaliśmy się do wszyscy razem do jednego autobusu… Ktoś. kto wymyślał te zasady, mam wrażenie, że przyleciał do nas z kosmosu… Ot, „zasady”!

Później nadszedł czas pakowania i powrotu do domu… Był to (jak zazwyczaj na wycieczkach bywa) najsmutniejszy moment w ciągu całych trzech dni. No, ale cóż, coś się kończy i coś zaczyna, a ja wyjechałam stamtąd z nową wiedzą na temat drewna. Dies diem docet! (łac. Dzień uczy dzień!) 

A Ty nasz Gościu jak spędziłeś te piękne, jesienne dni?

A oto zdjęcia z archiwum naszej koleżanki


z historii klasy 1a lo w tarnowskim ,,szczepaniku”

 

Odcinek 8.

Klasa 1A patriotycznie, czyli nasz udział w obchodach Dnia Sybiraka…

Żyjąc w niepodległej Polsce nie możemy zapominać o tych, którzy oddali życie za tę naszą wolność, szczególnie w okresie II wojny światowej. W ramach zajęć medialnych uczestniczyliśmy w patriotycznych uroczystościach Dnia Sybiraka, zorganizowanych przez władze miasta Tarnowa na Placu Ofiar Stalinizmu. Mottem tych uroczystości była moc pamięci o poległych w walkach, zesłanych na wschód, którzy szczególnie ucierpieli podczas okupacji sowieckiej: i – Spotykamy się co roku w tym samym miejscu, nie z poczucia nienawiści, nie z chęcią rewanżu czy odwetu, ale dla pamięci. Ta pamięć musi być dla nas pełna i mocna. Jesteśmy tutaj i pamiętamy, bo nie zgadzamy się na to, co się wydarzyło 17 września. Wcale nie jesteśmy niemymi świadkami historii, historia nas uczy i zobowiązuje – powiedział Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa. Wśród organizacji kombatanckich, przedstawicieli samorządu oraz służb mundurowych znaleźliśmy się także my, uczniowie klasy 1A XIV LO wraz ze sztandarem szkolnym… Ceremonię pod pomnikiem zakończyło wspólne odśpiewanie Marszu SybirakówRoty.

A tutaj pewnie spoglądamy w obiektyw aparatu, będąc dumnymi z bohaterstwa i odwagi naszych przodków…


z historii klasy 1a lo w tarnowskim ,,szczepaniku”

 

Odcinek 7.

(Nie)oficjalna fotka, karykatura oraz mapka, czyli taka nasza… autoprezentacja

Ogromna, roześmiana 34-osobowa rodzina – To My! Pochodzimy z Tarnowa oraz bliższych lub dalszych okolic (zerknijcie na mapkę przygotowaną przez Milenkę!). Na jednego chłopaka przypada pięć dziewczyn. Razem tworzymy klasę medialną (zob. fotkę oraz rysunek karykaturalny Marcelinki). Wraz z naszym Wychowawcą, lekko gadatliwym i bardzo żartobliwym panem MC stajemy naprzeciw największemu wyzwaniu w życiu, czyli LICEUM! Każdy z naszej 34-osobowej ekipy jest całkiem inny, ale łączy nas nauka o tym, co sprawia nam przyjemność, czyli przedmioty humanistyczne. Matematyka i większość nauk ścisłych to dla nas tortura lub bardziej literacko: tragedia. 

Niejeden Sofokles napisałby pewnie niezłą sztukę – a my bylibyśmy jej bohaterami… 

Mamy rozszerzony polak i historię, uczymy się WOS-u i mediów. No, jeszcze mamy muzykę. Inne przedmioty… cóż, mogłyby nie istnieć, ale cóż, jakoś Pani Układająca Plan Lekcji o nich NIE ZAPOMNIAŁA… A szkoda!

A oto mapa naszych myśli…

To my: ponoć niezłe Asy z dziennikarskiej klasy…

Czy rozpoznajecie kogoś z medialnej rodzinki na rysunku jednej z naszych klasowych artystek?


 

z historii klasy 1a lo w tarnowskim ,,szczepaniku”

 

Odcinek 6.

Legitymacja szkolna, czyli o tym jak otrzymaliśmy nasz nowy dokument uprawniający do przebywania w szkole na legalu…

Jesteśmy klasą o profilu medialnym z elementami prawa. Mamy rozszerzony m.in. WOS. Kiedy pewnego dnia do klasy wkroczył dumnie nasz Wychowawca niosąc plik maleńkich dokumencików, które okazały się być… naszymi legitymacjami, poczuliśmy się dumnie. Oto otrzymamy oficjalnie potwierdzenie tego, że naprawdę jesteśmy licealist(k)ami i oficjalnie należymy już do „Szczepanika”. Kiedy podchodziliśmy odbierać wspomniane legitymacje, a także potwierdzaliśmy je oficjalnym podpisem, dowiedzieliśmy się także że… Legitymacja to słowo o proweniencji łacińskiej, gdzie legitimus oznacza ‘prawny, legalny, prawowity’ Jest to dokument potwierdzający tożsamość osoby oraz w zależności od podmiotu wydającego: miejsce pracy, zawód, przynależność do organizacji, ewentualnie również określone uprawnienia (np. zniżki). Legitymacja może potwierdzać również otrzymany order, odznaczenie lub wyróżnienie. Termin wprowadzony do języka polskiego z niemieckiego słowa legitimation… (Ajaj, znów ten niemiecki…) A tutaj trzeba się przecież uczyć także tego języka… W każdym razie legitymacja szkolna to dokument poświadczający fakt uczęszczania ucznia do szkoły oraz jego uprawnienia do korzystania ze zniżek ustawowych przy przejazdach środkami publicznego transportu kolejowego i autobusowego… Tylko ciekawe, ile pojeździmy na nieszczęsnym covidzie…

A oto nasza koleżanka Ksymena – to właśnie ona doznała zaszczytu posiadania pierwszej legitymacji w roku szkolnym 2020/2021

Gratulujemy 😀


 

z historii klasy 1a lo w tarnowskim ,,szczepaniku”

 

Odcinek 5.

Integracja klasowa, czyli „wieczorek zapoznawczy” odbyty w naszej sali w pewnym dniu o pewnej porze przy pizzach, których nie sposób było  tak po prostu zjeść…

Skoro już trochę się poznaliśmy jako klasa, należało zadbać o to, aby poznać się nieco bliżej. (Swoją drogą: kto wie, ile czasu pozostało nam jeszcze na to, zanim znów pewnie ze względu na sytuację epidemiologiczną, nas zamkną w domach… ). Nasz Samorząd, czyli władza klasowa wybrana demokratycznie zebrała zamówienia i zadbała o to, aby do naszej sali nr 18 przyniesiono pizze. Nie jedną, ale kilka… Rodzaje były różne, pizze dosyć spore, tak, że nie sposób było ich tak po prostu od razu zjeść… Po konsumpcji – mimo że nie był to jak głosi tytuł wieczór ani nawet wieczorek – po części oficjalnej prowadzonej przez naszego Wychowawcę – koleżanka Monia Gągała zaproponowała grę w MAFIĘ, w którą włączyła się cała klasa… Zgadnijcie, kto był kim… Ach, ciekawie zapowiada się nasze bytowanie w tarnowskim Szczepaniku! Klasa medialno-artystyczna jako członkowie ulicznej mafii… (Żarcik oczywiście )

Na naszych szybkich fotkach, które nasz Wychowawca strzelał nam podczas pochłaniania pyszności, możecie zauważyć ogromne rozmiary pizz –  i tak nie przerosły naszych jeszcze większych uśmiechów, towarzyszących nam przez całe świętowanie…

Miasto zasypia… Ciekawe, kogo dziś w nocy dopadnie …tajna mafia Szczepanika?

Z każdą kolejną nocą zostaje nas coraz mniej, musimy odszukać sprawcę tego zamieszania

 


Z historii klasy 1a LO w tarnowskim „Szczepaniku”

 

Odcinek 4.

Mimo że ich u nas mało to też zasługują na zauważenie, czyli o tym jak obchodziliśmy Dzień Chłopaka

30 września – niby zwykły, niczym nie różniący się od pozostałych dzień, a jednak jest coś co czyni go wyjątkowym. To właśnie wtedy obchodzimy święto wszystkich mniejszych, większych, młodszych czy też starszych chłopców i mężczyzn, bo przecież nawet jeśli mamy odbiegające od siebie zdania na temat podziału ról czy innych aspektów u płci, to umówmy się – świat bez facetów nie miałby prawa istnieć, dlatego tak ważne jest, aby tego specjalnego dnia o tym przypominać.

Tak było i w naszej klasie, bo chociaż dostało się do niej jedynie 5 wybrańców, to dziewczyny wykorzystały tę okazję do zrobienia z nich „rodzynków” i obdarowania ich małymi podarunkami.

Jak możecie zauważyć, po minach chłopaków można stwierdzić że najprawdopodobniej spodobały się im prezenty. Dodatkowo mogli też być zaskoczeni, bo dziewczyny zadbały o dyskrecję i dlatego do samego końca wszystko pozostawało tajemnicą.

Nie zapomniałyśmy też o naszym panu wychochawcy, który został przez nas obdarowany między innymi mieczem, którym może okiełznać nas niczym Luke Skywalker Darth Vadera  kiedy zaczniemy za bardzo rozrabiać ;))

A wy Drodzy Czytelnicy, jak obchodziliście ten wyjątkowy dzień? A może też coś dostaliście z tej okazji?


 

Z historii klasy 1a LO w tarnowskim „Szczepaniku”

 

Odcinek 3.

Przecież każde państwo musi mieć swoich reprezentantów, czyli jak wygląda nasz rząd

Świat polityki od zawsze wzbudzał wiele emocji. Nadmuchane gazety i nie do końca zawsze obiektywne media doprowadzają do ostrej wymiany i niepotrzebnych kłótni. Ale to dobrze, że mamy różne poglądy i że się nimi dzielimy. Wyobrażacie sobie jaki świat byłby nieciekawy gdyby każdy człowiek zachowywałby się i myślał to samo co inni? Chyba umarlibyśmy z nudów.

Jednak tak czy owak każda większa lub mniejsza grupa musi mieć swoich ludzi, którzy będą porządkować wszystkie sprawy. W końcu przez wieczny chaos chyba nigdy nie doszlibyśmy do porozumienia, a tym bardziej do załatwienia nawet mało istotnej sprawy.

Nasz mini sejm składa się z aż 6 posad

  • Osoba najpotrzebniejsza, bo to ona zajmuje się naszymi bieżącymi sprawami i dba abyśmy mieli wygodne i dobre życie w klasie, czyli pani prezydent – Karolina Kapustka
  • Wiadomo, nic nie jest idealne, a każdy nie ma nieograniczonych sił, dlatego zawsze musi być ktoś, kto w razie przysłowiowego „W” nas zastąpi. Tak jest i u nas, żebyśmy zawsze mieli się do kogo zwrócić. Wiceprezydent – Monika Gągała
  • Pieniądze szczęścia nie dają, ale budżet państwa jest jednak bardzo istotny, bo to dzięki niemu możemy rozwijać się czy zrelaksować i oderwać od nauki chociażby przy małym ognisku lub dalszej wycieczce, dlatego tak istotni są skarbnicy – Natalia Gancarczyk oraz Angelika Nykiel
  • Oprócz tych najistotniejszych ról, muszą być również ci, którzy to wszystko udokumentują. Nie chcielibyśmy przecież żeby nasza dopiero rozpoczynająca się historia,  zniknęła bez śladu. Dlatego musimy ją zapisywać i zostawić dla następców. Sekretarz – Kacper Gajda, łącznik internetowy i redaktor naszej strony – Dominika Czernia

 

Z historii klasy 1a LO w tarnowskim „Szczepaniku”

 

Odcinek 2.

Pierwszy września, czyli początek tego, co nowe i nieznane a jednocześnie tak piękne

 

No i nadszedł ten wyczekiwany (przynajmniej przez większość, oprócz tych co chcieliby  nadal spać do 12 i chluptać się w basenie pijąc schłodzoną oranżadę) pierwszy dzień szkoły. Mimo tego, że wielu z nas pokazało się od tej bardzo wygadanej strony, bo w końcu co jak co, ale przyszliśmy tutaj aby między innymi nauczyć się rozmawiać, to jednak u każdego zapaliła się ta nutka strachu. Ale co się nam dziwić. 8 lat w jednej szkole, w której uczyliśmy się od małego i ponad półroczna przerwa od normalności przez nieszczęsnego wirusa, a teraz tak szybko przenosimy się do całkiem nowej rzeczywistości. Niech pierwszy rzuci kamieniem, który by przyszedł bez stresu.

Po epidemii baliśmy się bardzo powrotu do tradycyjnej nauki. Poranne korki i obawa, czy bus zdąży na czas, czy nie będzie zbyt przeładowany, czy w ogóle się zatrzyma. Jak wytrzymać trasę z domu do Tarnowa w tej okropnej maseczce… Mamo, tato, ratuj – zaspałam! Zawieziesz mnie na Brodzińskiego? – takie pełne przejęcia myśli towarzyszyły niejednej i niejednemu z nas.


   

Najpierw zamieszanie, bo w katedrze tak wiele osób. Z różnych szkół, w różnym wieku… Czy jest ktoś z mojej nowej klasy? Wprawdzie na grupie przez  nieco się już zapoznaliśmy, ale przecież net to nie to, co w realu… Potem spacer z Placu Katedralnego na ul. Brodzińskiego. To tak blisko, ale z bijącym od emocji sercem niczym setki kilometrów, a nawet… całą wieczność. No i w końcu jest. 2 piętro, sala nr 18. Zaraz przyjdzie Wychowawca. Jaki jest? Niby tyle o Nim słyszałam… Chyba nie jest taki straszny, nawet się uśmiecha. Bardzo nie przynudzał. Rozdał nam gazetki, gdzie było wszystko w pigułce: i plan lekcji, i nasi nowi belfrowie, i sale, i nasze nazwiska. Każdy znalazł swoje. O, super pomysł i nie trzeba notować. Do tego było krótko, bo przecież 1 września to tak naprawdę (tak przynajmniej twierdzi nasz Wychowawca… ostatni dzień wakacji!). Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie (wow! ależ pomysł! już 1 dnia nas fotografują!) – trzeba było tylko wejść na ławkę, uśmiechnąć się i… po krzyku. Krótki spacer po szkole i czas wolny. Domciu, domciu kochany… Ten Szczepanik to fajne, magiczne miejsce… Chyba będzie nam tu dobrze. To „tylko” 4 lata…


Z historii klasy 1a LO w tarnowskim „Szczepaniku”

 

Odcinek 1 .

Co nieco o nas, czyli jak zostaliśmy częścią niezwykłej społeczności „Szczepanika”

 

Był to naprawdę dziwny rok, a może raczej nie rok, a ten czas od 11 marca. Epidemia COVID-19 nieźle namieszała w życiu Polaków… W związku z tym, że i my od 2005 lub 2006 roku należymy do tego narodu, dosięgło to także nas. Byliśmy wówczas uczniami różnych klas podstawówek Tarnowa oraz bliższej i dalszej okolicy… Na początku były „koronaferie”, z których – wiadomo – cieszyła się większość z nas. Później jednak przenieśliśmy się na tzw. zdalne nauczanie. Jak to w praktyce wyglądało wie tylko ten, kto tego miał ( wątpliwą? ) przyjemność doświadczyć w okresie od marca do czerwca. Do tego jeszcze poprzez reformę edukacyjną zostaliśmy przed 3 laty najpierw „gimnazjosierotami”. Potem mieliśmy kończyć SP egzaminem, na który pomimo chęci, nie mogliśmy się przygotować tak jak powinniśmy. I co ważne, właśnie przez tego wszechobecnego wirusa zabierającego nam możliwość normalnej, stacjonarnej nauki, niekoniecznie wypadł dla wszystkich najlepiej. Od końca czerwca do sierpnia powinny być upragnione wakacje. W tym roku niezbyt je odczuliśmy, gdyż nie było pewne, czy uda nam się dostać do upragnionej szkoły…

 Szkoła Jana Szczepanika od lat cieszy się ogromnym powodzeniem, zatem zostanie wybrańcem w XIV LO spośród ponad 200 uczniów na 34 miejsca i rozpoczęcie w niej nauki było nie lada wyzwaniem. Nam się udało, co u niektórych po wywieszeniu list przyjętych sprawiło wybuch radości i  ekscytacji. Ostatecznie jesteśmy już klasą 1A o profilu medialno – prawniczo – artystycznym. Nasza klasa liczy 29 dziewczyn i zaledwie 5 przedstawicieli płci męskiej. 34 ciekawe osobowości, 34 jeszcze nieodkryte wielkie talenty, które mamy nadzieję ujawnić w tej całkowicie nietradycyjnej szkole. Chcesz przeżywać naszą dopiero rozpoczętą przygodę? Zaglądaj na naszą stronę!


 

Secured By miniOrange